Małgorzata Pritulak wkrótce po dyplomie w warszawskiej PWST zagrała jedną z głównych ról w "Iluminacji" Krzysztofa Zanussiego.
Młodej aktorce wróżono wielką karierę. Tymczasem ona marzyła o założeniu rodziny i spokojnym życiu u boku ukochanego mężczyzny. Spotkała go w 1972 roku na planie spektaklu Teatru Telewizji.
Pritulak nie była pierwszym wyborem swojego męża
Zdzisław Wardejn, starszy od Małgorzaty o osiem lat aktor i reżyser, miał już za sobą jedno małżeństwo. Pierwszą żonę, Irenę Grzonkę, poznał na początku lat 60. w zielonogórskim Teatrze Ziemi Lubuskiej, do którego zespołu dołączył od razu po studiach.
Wkrótce po ślubie Zdzisław i Irena powitali na świecie syna Wojciecha i przenieśli się do Poznania. Wierzyli, że nic nigdy ich nie rozdzieli. Niestety, uczucie, które ich połączyło, nie przetrwało próby czasu. Po zaledwie pięciu latach wspólnego życia zdecydowali się na rozwód.
Gdy Małgorzata Pritulak kończyła warszawską szkołę teatralną, Zdzisław Wardejn był już gwiazdą. Na kierowanej przez Adama Hanuszkiewicza scenie grał rolę za rolą, co nie przeszkadzało mu przyjmować także propozycji od dyrektorów innych stołecznych teatrów i występów w spektaklach telewizyjnych.
Wardejn miał 32 lata, gdy poznał Małgorzatę Pritulak. Mieli zagrać w tym samym spektaklu.
"Spóźniła się na próbę, którą prowadziłem" - wspominał po latach w wywiadzie dla "Tele Tygodnia", dodając, że zrobił młodszej koleżance awanturę, a ona nie pozostała mu winna i też na niego nakrzyczała.
Żona Wardejna została sama
Małgorzata Pritulak obraziła się na Wardejna i ignorowała go przez cały czas, gdy pracowali razem nad spektaklem "Ameryka". Dopiero tuż przed zakończeniem zdjęć zaczęli ze sobą rozmawiać i szybko odkryli, że łączy ich dużo więcej, niż przypuszczali.
"Spotkaliśmy się raz i drugi, z czasem pojawiło się uczucie, a w końcu oświadczyłem się Małgosi i wzięliśmy ślub. To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu" - wyznał aktor w rozmowie z "Trybuną".
Wkrótce po tym, jak na świat przyszli synowie aktorskiej pary, Przemysław i Franciszek, Zdzisław Wardejn przyjął posadę wykładowcy w Akademii Sztuk Teatralnych w Maastricht. W Holandii mieszkał i pracował przez kilka lat, ale nigdy nie czuł się tam jak u siebie.
"Wiedziałem, że prędzej czy później stałbym się tam obywatelem drugiej kategorii. Wolałem zostać zapamiętany jako polski artysta, który wychował parę pokoleń holenderskich aktorów" - tak decyzję o powrocie do kraju tłumaczył na łamach "Świata i Ludzi".
Małgorzata Pritulak sama wychowywała synów. Poświęciła karierę aktorską, by Przemek i Franek mieli normalny dom. W wolnych chwilach studiowała malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych. Malowanie zawsze było jej wielką pasją.
Małgorzata Pritulak i Zbigniew Wardejn: razem od ponad 50 lat
Po powrocie do Polski Zdzisław Wardejn rzucił się w wir pracy. Na szczęście filmowcy nie zapomnieli o nim i chętnie angażowali. W drugiej połowie lat 80. i na początku lat 90. zagrał kilka ról, które zapewniły mu ogromną sympatię widzów - m.in. Mariana Wolańskiego w "Koglu-moglu" i Remka w "Komedii małżeńskiej".
Małgorzata pojawiała się na ekranach dużo rzadziej niż jej mąż, ale nie narzekała na swój los. Twierdzi, że aktorstwo nie było jej priorytetem.
"Najważniejsi zawsze byli dla mnie moi mężczyźni - mąż i synowie" - wyznała podczas spotkania w "Bibliotece sopockiej".
Zdzisław Wardejn nie kryje, że druga żona jest miłością jego życia. Niedawno świętowali złote gody.
"Z Małgosią mieliśmy różne przejścia i różnie to czasem bywało, ale jednak gdy teraz nasze dzieci mają swoje rodziny i swoje dzieci, a my jesteśmy już tylko dla siebie, to jest naprawdę pięknie" - powiedział "Faktowi".
Źródła:
1. Wywiad z M. Pritulak i Z. Wardejnem, "Biblioteka sopocka" (grudzień 2020)
2. Wywiady ze Z. Wardejnem: "Trybuna" (styczeń 2008), "Tele Tydzień" (marzec 2005), "Świat i Ludzie" (wrzesień 2022), "Fakt" (luty 2022)
Zobacz też:
Aktor był obiektem westchnień znanej artystki. Nie odwzajemniał jej uczucia
Wardejn i Pritulak są parą z ponad 50-letnim stażem. Takie historie nie zdarzają się często
Zdzisław Wardejn zszokował wyznaniem. Zapewnia, że da się tak żyć…








