Kaczorowska i Pela od dawna nie są razem. Ale już zawsze będą ze sobą związani
W październiku miną dwa lata, odkąd portale plotkarskie obiegła informacja o rozstaniu Agnieszki Kaczorowskiej i Macieja Peli. Wydarzeniu temu towarzyszyło bardzo dużo emocji po obu stronach, a byli partnerzy z lepszym lub gorszym skutkiem odnaleźli się w tym prywatno-medialnym zamieszaniu.
Pod koniec ubiegłego roku ich wspólny życiowy rozdział został zamknięty poprzez rozwód. I choć tancerka na długo wcześniej związała się z kolegą z pracy, Marcinem Rogacewiczem, wciąż istnieje coś ważnego, co łączy ją z byłym mężem.
Mowa oczywiście o córkach: Gabrieli i Emilii. Oboje rodziców regularnie zdaje w social mediach relację ze wspólnych chwil z pociechami. Od początku podkreślają też, że pomimo napiętych stosunków i trudnej sytuacji rodzinnej zrobią wszystko, by ochronić swoje oczka w głowie.
Wygląda na to, że po niemal 24 miesiącach od rozejścia się dróg Kaczorowskiej i Peli w tej kwestii ich relacje niewiele się zmieniły. Oto jak sprawa wygląda od kulis.
Pela z zaskakującym wyznaniem o Kaczorowskiej. Co za słowa: "Jest super"
Maciej Pela sam zabrał głos na temat kontaktów z byłą żoną. Co zaskakujące, 36-latek wypowiedział się o niej z dystansem, ale dość życzliwie, podkreślając jej zalety. Najważniejsze jest dla niego to, że dogadują się w jednej kwestii.
"(...) Każdy teraz idzie swoją drogą i mam nadzieję że to będzie jak najzdrowsze. Jesteśmy rodzicami, dzielimy tę funkcję po równo. Agnieszka jest supermamą, ja jestem supertatą, więc razem jesteśmy superrodzicami. (...) [Sprawy majątkowe są - przyp. aut.] w ogóle nieistotne, bo to są rzeczy które przychodzą i odchodzą, (...) a miłość i rodzina są zawsze i to jest istotne. Dlatego ja się cieszę, że wychowuję córki z Agnieszką, ponieważ jest supermamą i tylko to się liczy (...)" - powiedział w rozmowie z Kozaczkiem.
Tancerz nie chciał rozwodzić się więcej nad tym, czy rozmawia z Agnieszką o czymkolwiek innym niż o sprawach ich wspólnych pociech. Wygląda jednak na to, że właśnie na tym opiera się ich komunikacja.
"To nie jest miejsce i czas na rozprawianie o kontaktach. Mamy kontakt, bo mamy (...) [potomstwo], i ten kontakt będzie zawsze. Myślę, że jak dziewczyny będą dorosłe, to dalej ten kontakt będzie, bo najgłupszą rzeczą, jaką można zrobić, to się od siebie odwrócić plecami, jeżeli ma się razem (...) [pociechy]. Żadne z nas tego nie robi i mamy ze sobą kontakt, co jest naturalne i normalne, dlatego też nie ma sensu się rozdrabniać. Mamy kontakt, po prostu on jest potrzebny, musimy ustalać pewne sprawy" - wyjaśnił.

Kilka miesięcy od rozwodu, a tu taki zwrot ws. Kaczorowskiej i Peli. Wydało się, już wszystko jasne
Nic dziwnego, że Pela nie chciał się wdawać w szczegóły, jeśli chodzi o sprzedaż ich wspólnego domu. Przypomnijmy, że już na początku lipca Kaczorowska pisała o zamknięciu kolejnego rozdziału, jakim było właśnie przekazanie lokum w inne ręce.
"A co to ma za znaczenie? (...) To jest przeszłość. Ja nie zamierzam tego rozkminiać, czy to jest sprzedane, czy nie. Wiem, że to jest odpowiedź wymijająca i mówię tak specjalnie. Tak niewymijająco, to dom jest sprzedany, ale jakie to ma znaczenie? Żadne" - powiedział.
W końcu jednak powiedział coś bardziej od serca.
"To jest nieruchomość, to jest miejsce, w którym się mieszkało. (...) Sentyment, wspomnienia oczywiście [są], (...) dlatego wyprowadziłem się, zabierając wszystkie dobre wspomnienia, a mury zostały sprzedane i to jest okej" - podsumował.
Zobacz też:
Kaczorowska potwierdziła doniesienia. Zanosiło się od dawna, w końcu ma spokój
Maciej Pela po randce podzielił się gorzką refleksją. Nie tak miało to wyglądać








