Smaszcz i Kurzajewski mają ze sobą na pieńku
Paulina Smaszcz i Maciej Kurzajewski byli małżeństwem przez prawie ćwierć wieku. Para rozwiodła się w 2020 roku i choć początkowo wydawało się, że rozstali się w dobrych relacjach, to niedługo później wyszło na jaw, że między nimi wcale nie ma zgody.
Dziś sądzą się o różne rzeczy i wręcz nie chcą o sobie nawet słyszeć. Maciej Kurzajewski zresztą zdążył już ponownie się ożenić, a Paulina Smaszcz także deklaruje, że ma partnera, choć dotąd nie ujawniła jego tożsamości.
Jak się okazuje, po małżeństwie z Kurzajewskim została jej trwała pamiątka w postaci tatuażu. Nie zamierza go jednak wcale usuwać. W najnowszym poście na Instagramie wyjawiła, co zamiast tego zrobi.
Chce zostawić przeszłość za sobą
Paulina Smaszcz przebywa obecnie na wakacjach. To właśnie tam podjęła decyzję, że chce zostawić przeszłość definitywnie za sobą i tym samym zatrzeć jej ślady. Celebrytka nie chce już oglądać tatuażu symbolizującego jej ślub. Jednocześnie wcale nie chce go usuwać. Zamiast tego… będzie nosiła pierścionek, który go zakryje.
"Czas przykryć pewną historię. Na serdecznym palcu prawej ręki mam tatuaż "96". Powstał zamiast obrączki - 1996 był rokiem mojego ślubu (…). Ale teraz czas na kolejny rozdział. Nie będę usuwać przeszłości. Ona jest częścią mojej historii. Po prostu przykryję ją pięknym pierścionkiem" - napisała.
W dalszej części sprecyzowała oczekiwania co do wspomnianego pierścionka. "I oczywiście nie może to być zwykły pierścionek. To będzie PIERŚCIONEK PETARDA! Symbol kobiety, która przeżyła swoje, wyciągnęła wnioski, zamknęła pewne drzwi i poszła dalej. Kobiety, która już nie potrzebuje obrączki, żeby wiedzieć, ile jest warta. Nie wymazuję swojej historii. Piszę jej kolejny rozdział. Po swojemu. Kocham i jestem kochana" - czytamy.

Zobacz też:
Pola Wiśniewska nie chce iść w ślady Smaszcz i Peli. Padło mocne oświadczenie. "Nie mam zamiaru"
Poruszona Paulina Smaszcz zabrała głos na wizji. "Bardzo was za to przepraszam"
Paulina Smaszcz nie mogła ukryć radości. Zwróciła się wprost do ukochanego. Wystarczyły trzy słowa








