Karol Strasburger udowadnia, że wiek to tylko liczba
Karol Strasburger jest obecny w świecie mediów już od kilku dobrych dekad. Chociaż swoją karierę w show-biznesie zaczynał jako aktor i za sprawą roli w ekranizacji "Nocy i dni" na dobre zapisał się w historii polskiego kina, największą sławę zyskał dzięki teleturniejowi "Familiada".
Strasburger już od ponad 30 lat pojawia się w roli gospodarza flagowej produkcji Telewizji Polskiej. Co ciekawe, jak do tej pory nawet nie pomyślał o tym, by z tego zrezygnować.
"Miałem życzenia, żeby sto lat żyć - szczerze powiedziawszy, trochę planuję więcej, ale niech i sto będzie. Przynajmniej w zdrowiu - żeby te sto lat prowadzić 'Familiadę'. To byłby wynik. Byśmy mieli naprawdę chyba rekord świata w tej sprawie. Nie wiem, czy się uda - na razie nie idzie najgorzej" - mówił na nagraniu, które powstało z okazji emisji trzytysięcznego odcinka teleturnieju.

Karol Strasburger o uczuciu do swojej żony. Otworzył się na temat miłości
Wiele emocji budzi nie tylko kariera Karola Strasburgera, ale także to, co dzieje się w jego życiu prywatnym.
Aktor kilkanaście lat temu stracił ukochaną żonę. Chociaż wydawało się, że nie będzie chciał otworzyć się na nową miłość, na jego drodze pojawiła się Małgorzata Weremczuk.
Prezenter poprosił kobietę, by została jego agentką. Z czasem pomiędzy dwójką zaiskrzyło. Pomimo tego, że dzieliła ich spora różnica wieku, stworzyli udaną relację, którą sformalizowali w 2019 roku.
Małgorzata Strasburger zawsze podkreślała, że 37 lat starszy od niej mąż udowadnia wciąż, że wiek to tylko liczba. Sama też nie czuje się sformatowana przez metrykę.
"Karol nie jest typowym mężczyzną 'w starszym wieku', a ja szablonową trzydziestką. Ma młodą duszę - pełną pasji i aktywności życiowej, która i mnie napędza. Mamy zbliżone marzenia i cele, darzymy się ogromnym szacunkiem" - mówiła w Małgorzata Strasburger w rozmowie z "Vivą!" w 2018 roku.
Gospodarz "Familiady" dzięki nowemu uczuciu przeżywa dzisiaj drugą młodość.
"Mnie się chce żyć, podróżować z Małgosią, budować naszą codzienność, śmiać się z jej zabawnych tekstów. Umieć dzielić razem każdą chwilę to wcale nieoczywista umiejętność w związkach, a my potrafimy to nasze RAZEM fantastycznie zagospodarować" - dodał.
Przy okazji 79-latek wrócił wspomnieniami do momentu, kiedy zrozumiał, że jego uczucia do Małgorzaty są czymś więcej niż zwykłą sympatią.
"Jest taki moment - to widać po oczach. Nagle dostrzegasz, jak ona patrzy na ciebie i że jej oczy nie są obojętne, a to spojrzenie już ma inną głębię. I czujesz, że wcale nie ma ochoty pójść do domu, tylko chce być z tobą dłużej. A on? Też nie chce, żeby sobie poszła. I kiełkuje coś naprawdę fajnego, prawdziwego. To trzeba po prostu zauważyć i poczuć" - mówił w tym samym wywiadzie.
Karol Strasburger zachwyca się cechami żony. Tak mówił o niej jeszcze przed ślubem
Aktor i prezenter przyznał, że dopiero po pewnym czasie znajomości zwrócił uwagę na urodę swojej przyszłej żony.
"(...) dopiero w którymś momencie okazało się, że dziewczyna ukrywająca wszystko pod długim swetrem jest fajna, zgrabna i atrakcyjna, czego w ogóle nie było widać" - wymieniał.
W swojej wybrance docenił także szczegóły, na które większość mężczyzn nie zwracała uwagi.
"I mówisz dobrze po polsku: 'sobą', nie 'sobom', 'włączamy' światło, a nie 'włanczamy', świetnie piszesz, umiesz się odnaleźć w każdym towarzystwie i nie trzymasz łokci na blacie podczas posiłku" - podsumował z uśmiechem Karol Strasburger.
Zobacz też:
Plotki o "Familiadzie" krążą od dawna. Teraz produkcja zwraca się do widzów
Tak Karol Strasburger tłumaczy fenomen "Familiady". Wyznał po 31 latach









