Piotr Gąsowski, otwiera się w nowym oknie jest tatą dwojga pociech z dwóch związków. Zarówno z synem, Jakubem, otwiera się w nowym oknie, jak i młodszą o 12 lat Julią utrzymuje bliskie i serdeczne kontakty.
W najnowszym wywiadzie przyznaje, że wspieranie syna i córki w taki sposób, by nie uznały tego za wtrącanie się w ich życie, wymaga aptekarskiej precyzji.
Piotr Gąsowski znów jest singlem
Piotr Gąsowski miał w swoim życiu dwa poważne związki. Dla Hanny Śleszyńskiej, otwiera się w nowym oknie stracił głowę w 1982 roku. Ich drogi rozeszły się po 14 latach, co nie przeszkodziło im dalej razem pracować i w zgodzie wychowywać wspólnego syna.
W 2005 roku, w drugiej edycji "Tańca z gwiazdami", otwiera się w nowym oknie aktor wyszedł na parkiet z Anną Głogowską, otwiera się w nowym oknie. Gąsowski, jak sam wspomina w swojej autobiografii "Co mi w życiu nie wyszło", wyznał tancerce miłość tuż po konkursowym fokstrocie, który zresztą niespecjalnie im wyszedł.
Piotr Gąsowski dochował się dwojga pociech
W 2007 roku przyszła na świat córka pary, Julia. Chociaż drugi związek aktora też przeszedł już do historii, jego relacje z dziećmi pozostały bliskie i serdeczne.
Z synem łączy go pasja aktorska, a z córką - podróżnicza. Miłość rodzicielską Gąsowski uważa za najważniejszą w swoim życiu, bo, jak tłumaczył rok temu w rozmowie z Pomponikiem, w odróżnieniu od związków opartych na romantycznych uniesieniach, będzie trwała zawsze:
"Miłość do córki, do syna, do rodziców, do rodzeństwa jest miłością bezwarunkową. Nie wybieramy sobie, to są kawałki nas. Kiedy jesteśmy partnerami, mamy przyjaciół, taka miłość zawsze od czegoś zależy. A ta nie".
Piotr Gąsowski wspiera syna i córkę, ale nienachalnie
Jakub ma już 31 lat, a Julia 19. Tata wspiera oboje ze wszystkich sił, próbując przy tym robić to jak najbardziej dyskretnie.
Jak wyznał w rozmowie z Plejadą, sytuacja wymaga cierpliwości, delikatności i wyczucia, a na wdzięczność nie ma co liczyć:
"Pomagam, staram się. To jest jak chodzenie po cienkiej linie. Młodzież inaczej myśli niż my. Ja też musiałem parę razy zaliczyć glebę, żeby po latach przyznać: 'Tatusiu miałaś rację. Mamusiu miałaś rację'. Z jednej strony chciałbym uchronić moje pociechy przed tym upadkiem. Z drugiej strony to też jest życie. Gdyby nie upadek, nie poznalibyśmy smaku sukcesu. To nie musi być spektakularny sukces. To są często malutkie rzeczy. Ja zawsze stałem za nimi. Nie dam im upaść".
Zobacz też:








