Maciej Damięcki miał 26 lat, gdy ożenił się z mającą już na swoim koncie jedno nieudane małżeństwo Anitą Dymszówną.
Poznali się na długo przed tym, jak w połowie lat 60. podjęli studia na wydziale aktorskim warszawskiej PWST. Oboje należeli do znanych aktorskich klanów: Anita była córką wybitnego komika Adolfa Dymszy, Maciej synem gwiazdy stołecznych scen Ireny Górskiej-Damięckiej. Ich ścieżki wiele razy się krzyżowały, zanim się w sobie zakochali i postanowili założyć rodzinę.
Pobrali się 1 kwietnia 1970 roku. Na ich ślubie pojawiła się cała artystyczna śmietanka Warszawy.
Maciej Damięcki: Żona namawiała go na adopcję dziecka z sierocińca
Anita i Maciej wierzyli, że spędzą ze sobą całe życie, ale - jak Damięcki wyznał po latach - nie pasowali do siebie. Każde z nim miało swój świat, do którego niechętnie się nawzajem zapraszali.
"Anita to urocze i nieprawdopodobnie utalentowane... zwierzątko" - tak matka Macieja pisała o synowej w autobiografii.
"Wyszła z pomysłem adoptowania dziecka z sierocińca. Na szczęście do tego nie doszło. Ona jednak dyktowała tempo życia, Maciek usiłował nadążać za nią" - czytamy na kartach książki Ireny Górskiej-Damięckiej "Wygrałam życie".
Aktorska para przez pewien czas mieszkała w rodzinnym domu Macieja z jego matką. Dopiero gdy "Dodek" zaczął chorować, przenieśli się do Dymszów.
Anita Dymszówna opowiadała w wywiadach, że często kłóci się z mężem, bo oboje są zadziorni, a poza tym nie znoszą "cichych dni".
"Wolimy na siebie pokrzyczeć, zamiast się do siebie nie odzywać" - tłumaczyła w rozmowie z "Kurierem Polskim".
Nie jest tajemnicą, że Maciej był "hulaką", prowadził bujne życie towarzyskie, w domu raczej bywał niż był. Anita też nie stroniła od towarzystwa, nie wylewała za kołnierz i potrafiła przebalować całą noc.
Troskliwie opiekował się chorym ojcem ukochanej
Dymszównej wróżono wielką karierę. Pewnie by ją zrobiła, gdyby nie musiała - będąc u jej szczytu - zająć się chorym ojcem.
Był początek 1973 roku, gdy Adolf Dymsza ogłosił, że przechodzi na emeryturę.
"Choroba zmiotła go ze sceny. Wielka szkoda, że ten - kto wie, czy nie najwybitniejszy polski aktor komediowy - już nigdy nie zagra, nie ukłoni się nisko swojej publiczności... Z pewnością rozstanie z zawodem, który kocha, nie jest dla niego łatwe" - pisał na łamach "Teatru" Witold Filler, wieloletni dyrektor Syreny, z którą Adolf Dymsza związany był przez ponad dwie dekady.
Anita i Maciej troskliwie opiekowali się zapadającym na demencję aktorem. W końcu jednak podjęli decyzję o umieszczeniu "Dodka" w prowadzonym przez zakonnice domu opieki społecznej w Górze Kalwarii.
Całe środowisko odwróciło się od nich. Gdy wchodzili do SPATiF-u, milkły rozmowy i nawet byli przyjaciele odwracali się do nich plecami. Anicie nagle przestano proponować role, zapraszać na zdjęcia próbne, angażować do spektakli telewizyjnych, w których wcześniej była mile widziana. Maciejowi też nie wiodło się najlepiej.
Wkrótce po rozwodzie z Dymszówną spotkał kobietę swego życia
Maciej i Anita regularnie odwiedzali Adolfa Dymszę. Czasem występowali dla mieszkańców DPS-u. Niestety, ich związek nie przetrwał tej próby. Wkrótce po śmierci "Dodka" rozstali się.
Po rozwodzie Dymszówna wyjechała z Warszawy. Nigdy już nie wpuściła do swojego życia żadnego mężczyzny, choć miewała przelotne romanse. Zmarła 7 lipca 1999 roku.
Maciej Damięcki niedługo po zakończeniu swego pierwszego małżeństwa ożenił się z Joanną Stankiewicz, która okazała się miłością jego życia. Doczekał się z nią syna Mateusza i córki Matyldy, był z nią szczęśliwy do śmierci 17 listopada 2023 roku.
Źródła:
1. Wywiad z A. Dymszówną, "Kurier Polski" (grudzień 1971)
2. Biogramy M. Damięckiego i A. Dymszówny w "Słowniku biograficznym teatru polskiego", wyd. 2017
3. Książka I. Górskiej "Wygrałam życie", wyd. 1997
4. Artykuł "Dodek schodzi ze sceny", "Teatr" (marzec 1973)
Zobacz też:
Nie ma już wątpliwości ws. Macieja i Mateusza Damięckich. Aktor wyznał wprost przy grobie
Damięcki spędził z żoną ponad 40 lat. To ona wspierała go w najgorszych chwilach
Nagle Mateusz Damięcki wyznał prawdę o znanym ojcu. "Takiego go pamiętam"








