Anna Jurksztowicz i Krzesimir Dębski byli parą jak z obrazka. Nagle postanowili się rozwieść
Anna Jurksztowicz to uznana wokalistka i producentka muzyczna, która przez lata była związana z kompozytorem Krzesimirem Dębskim. Małżonkowie pobrali się w 1995 roku, choć rodzinę założyli znacznie wcześniej. W 1985 roku na świat przyszła ich córka Maria, a dwa lata później syn Radzimir.
W 2021 roku media obiegła informacja o rozstaniu Jurksztowicz i Dębskiego. Co ciekawe, mimo upływu kilku lat od złożenia pozwu rozwodowego, para wciąż formalnie pozostaje małżeństwem. Sprawa nadal nie doczekała się prawomocnego zakończenia, a nic nie wskazuje na to, by miało to nastąpić w najbliższym czasie.
Anna Jurksztowicz stara się uzyskać rozwód z orzeczeniem o winie męża. Jak przekonuje, Krzesimir Dębski przez lata miał dopuszczać się zdrad.
"Mąż mnie zdradzał i przez tyle lat okłamywał. Teraz próbuje odwrócić kota ogonem (...). Nie mogę zgodzić się na rozwód bez orzekania o winie" - mówiła w rozmowie z "Faktem".
Odmienne stanowisko w tej sprawie prezentuje sam kompozytor, który nie zgadza się z taką oceną sytuacji.
Anna Jurksztowicz wspomina rozstanie z Krzesimirem Dębskim. Wyjawiła, co doprowadziło do rozpadu związku
Do tematu rozstania z Krzesimirem Dębskim Anna Jurksztowicz wróciła niespodziewanie podczas rozmowy z Mariuszem Szczygłem w podcaście "ROZMOWY (NIE)WYGODNE".
Piosenkarka opowiadała o swojej twórczości i wyznała, że niejednokrotnie miała wrażenie, iż myśli i emocje zawarte w wykonywanych przez nią utworach z czasem znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości.
"Jak sobie o czymś myślisz, to ma bardzo dużą moc ta myśl. Jak to wypowiesz, to ma jeszcze większą moc. Jak zaśpiewasz, to już absolutnie ma potężną moc. To się przekonałam nie raz" - powiedziała.
Mariusz Szczygieł dopytał swoją rozmówczynię, jakie sytuacje ma na myśli. W odpowiedzi artystka nawiązała między innymi do własnego małżeństwa.
"No właśnie moje małżeństwo się rozpadło, bo smutne piosenki śpiewałam. Częściowo śpiewałam wesołe, ale te smutne przeważyły. No i po co mi to było? Mogłam śpiewać wesołe" - stwierdziła.
Jurksztowicz od razu zaznaczyła jednak, że podchodzi do swoich słów z dużym dystansem i poczuciem humoru.
"To duże uproszczenie. Mam dystans do wszystkiego, ale naprawdę staram się nie przenosić w tych tekstach takiego bólu ogromnego" - dodała.
Zobacz też:
Zarzucili Dębskiemu, że nie potrafi chwalić syna za sukcesy. Mógłby uczyć się od Komasy...








