W grudniu minie czwarta rocznica śmierci Emiliana Kamińskiego, aktora, założyciela i szefa warszawskiego Teatru Kamienica.
Rodzina i ekipa jego ukochanego teatru pilnują, by placówka funkcjonowała tak, jakby jej szef wciąż żył, jednak, ze względu na fatalny stan budynku jest to coraz trudniejsze.
Emilian Kamiński latami walczył o swój teatr
Emilian Kamiński zmarł 26 grudnia 2022 roku w swoim domu w Józefowie, w otoczeniu najbliższych. Jak ujawniła jego żona, Justyna Sieńczyłło, po diagnozie lekarze dawali mu nie więcej nić 3 miesiące życia. Przeżył prawie 5 lat.
Wdowa nie ukrywa swojego przekonania, że w chorobę wpędziły Kamińskiego kłopoty związane z jego ukochanym teatrem.
Gdy w 2009 roku, po wielu staraniach, wysiłkach i nakładach finansowych, uruchomił w centrum Warszawy Teatr Kamienica, nic nie zapowiadało problemów. Kilka później pojawił się mężczyzna, podający się za biznesmena, który bez zgody władz miasta wszedł posiadanie strychu budynku. Procesy sądowe ciągnęły się latami. Po heroicznej walce o ocalenie teatru aktor zyskał wśród współpracowników przydomek "Kapitan".
Jak wyznała z perspektywy czasu żona Kamińskiego, Justyna Sieńczyłło w "halo tu polsat", stres z nimi związany mógł przyspieszyć rozwój choroby:
"Emilian przypłacił walkę o Teatr Kamienica, o bezpieczeństwo tego miejsca, własnym zdrowiem. Tak mówili, konsultowałam go na całym świecie".
Justyna Sieńczyłło wciąż tęskni za mężem
Blisko 4 lata po śmierci ukochanego męża Justyna Sieńczyłło nie może pogodzić się z tą dojmującą stratą. Jak wyznała w najnowszej rozmowie z "Super Expressem":
"Tęsknię za Emilianem równie mocno jak wtedy, gdy odszedł. Może nawet bardziej, bo dziś, każdego dnia, staję przed zadaniem, o które prosił mnie odchodząc - "Chroń Kamienicę". To nie był dla niego zwykły budynek. To było jego marzenie, jego życiowe dzieło. Miejsce, któremu oddał serce, talent, siły i lata pracy".
Justyna Sieńczyłło obiecała mężowi, że zaopiekuje się jego ukochanym teatrem i dopilnuje, by funkcjonował tak, jak za życia jego założyciela i szefa. Niestety, jest to coraz trudniejsze. Jak tłumaczy wdowa w wywiadzie dla "Super Expressu":
"Kiedy 25 lat temu wszedł do tej zrujnowanej kamienicy, wielu widziało tylko ruiny i zaszczurzone, nieużywane piwnice. On zobaczył teatr, miejsce spotkań, wzruszeń i rozmów. Dziś ta sama kamienica znów jest zagrożona. Nie dlatego, że przestała mieć wartość. Przeciwnie - właśnie dlatego, że ją ma. Dla jednych jest symbolem kultury i wspólnego dobra, dla drugich atrakcyjną nieruchomością z 30 pustostanami wśród 46 lokali".
Rodzina Emiliana Kamińskiego kontynuuje jego misję
Ekipa Teatru Kamienica wystosowała list otwarty do prezydenta Warszawy z prośbą o pomoc.
Justyna Sieńczyłło, przy wsparciu syna, pełniącego funkcję menedżera teatru oraz córki, odpowiadającej za PR i marketing, jest zdecydowana zrobić wszystko, by wypełnić obietnicę złożoną mężowi na łożu śmierci. Jak wyznała w tym samym wywiadzie:
"Mam nadzieję, że Prezydent Miasta st. Warszawy dostrzeże różnicę - między tymi, którzy przez lata budowali to miejsce z miłości do kultury, inwestując w nie życie, serce i 16 milionów złotych, a tymi, którzy widzą w nim przede wszystkim potencjał inwestycyjny - i postanowi zabezpieczyć to miejsce raz na zawsze".
Zobacz też:
Justyna Sieńczyłło musiała to głośno powiedzieć. "Milczałam przez wiele lat"
Kamiński nie wiedział, że jest tak chory. Dopiero znana aktorka to zauważyła
Wdowa po Emilianie Kamińskim mówi wprost o ostatniej prośbie męża. A jednak tak to wyglądało








