Marian Lichtman, współzałożyciel Trubadurów, po czterech latach działalności zespołu, w sytuacji, gdy dwóch muzyków odeszło do No To Co, wraz z przyjacielem, Krzysztofem Krawczykiem i grupą muzyków założył eksperymentalny zespół Izomorf 67.
Marian Lichtman: tak zapamiętał Zbigniewa Wodeckiego
Dużo czasu spędzali wtedy w Krakowie i tam poznali Zbigniewa Wodeckiego. Jak wspomina Lichtman w rozmowie z Kozaczkiem, pewien uczeń codziennie po szkole przychodził na ich próby i koncerty:
"Pamiętam, jak graliśmy z Krzysiem, taki zespół mieliśmy Izomorf 67, bo z Trubadurami się pokłóciliśmy na jakiś czas no i zaczęliśmy po Polsce jeździć. I pamiętam, jak poznaliśmy Zbynia. Przychodził ze szkoły z tornistrem do Barbakanu posłuchać, jak my gramy i był zawsze zachwycony nami. Miał chyba ze 14 lat, też wtedy zaczynał, do szkoły muzycznej chodził".
Marian Lichtman i Zbigniew Wodecki: ich drogi znów się przecięły
Zbigniew Wodecki wychowywał się rodzinie muzyków. Jego tata był trębaczem, mama sopranistką, a starsza siostra grała na wiolonczeli i śpiewała w operetce krakowskiej. Muzyka od początku wypełniała jego życie.
Jak twierdzi Lichtman, nie zdziwił się, że gdy kilka lat później spotkał "Zbynia", ten był już cenionym instrumentalistą, z którym chcieli pracować najlepsi artyści:
"On w środowisku tym krakowskim zaczął działać, jako trębacz, jako skrzypek. I potem w Ostędzie gramy radiowy koncert i patrzę: Zbyniu, a co ty tutaj robisz? A, gram z Ewą Demarczyk. Jeszcze wtedy nie śpiewał, udzielał się instrumentalnie, ale potencjał niesamowity. No i potem ktoś go musiał namówić do śpiewu, no i jak wyszło!".
Tak Krzysztof Krawczyk mówił o Wodeckim
Zbigniew Wodecki zmarł 22 maja 2017 roku. Wybitny wokalista, kompozytor i multiinstrumalista przeżywał właśnie renesans swojej sławy, po wydaniu bijącego rekordy popularności albumu nagranego z Mitch&Mitch. W trakcie jubileuszowej trasy koncertowej udał się do szpitala na zaplanowaną operację wszczepienia bajpasów. 3 dni po operacji przeszedł udar. Zmarł 22 maja 2017 roku.
Krzysztof Krawczyk, który przeżył go o 4 lata, twierdził ponoć, że Wodecki mógł zrobić jeszcze większą karierę, a już na pewno pozostawić po sobie więcej utworów. Jak daje do zrozumienia Marian Lichtman, rozważania przyjaciela obiły mu się o uszy:
"Zbyszek robił dużo projektów ambitnych. Krzysztof przeszedł do takiego popu. Zbyszek zaczął na różnych przestrzeniach się sprawdzać. Tak siebie widział. Dopiero go doceniono bardziej po śmierci. Mógł jeszcze zostawić więcej tych piosenek, u Krzysztofa to było inaczej".
Zobacz też:
Marian Lichtman już nie milczy ws. Krzysztofa Krawczyka. Ujawnia kulisy ich ostatniego spotkania
Tak wygląda grób Wodeckiego dziewięć lat po jego śmierci. Jeden szczegół wyciska z oczu łzy
Pavlović wyjawiła ws. ostatniej rozmowy z Wodeckim. "Ogromny szok"








