Jakiś czas temu oficjalnie potwierdziło się, że Roberta Lewandowskiego czekają spore zmiany. Piłkarz podpisał umowę z klubem w Chicago, co wiązało się oczywiście z wyprowadzką całej rodziny z Hiszpanii.
Trudna przeprowadzka Lewandowskich
Anna Lewandowska nie kryła, że nie jest jej z tym łatwo i ma pełno obaw. Jej wpis zresztą wywołał poruszenie na całą Polskę, o czym pisaliśmy TUTAJ.
"Długo zastanawiałam się, co tutaj napisać. Mogłabym wrzucić zdjęcie z uśmiechem, napisać, że "jedziemy po nowe" i udawać, że wszystko jest idealnie. Ale nie jest. I chcę być z Wami zupełnie szczera. Przed nami ogromna zmiana, czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję. Ostatnie tygodnie to dla mnie rollercoaster skrajnych emocji. Barcelona stała się moim domem. Moim bezpiecznym miejscem, które pokochałam całym sercem. Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża" - lamentowała Anna.
Kilka dni po zamieszczeniu tego posta Robert na osłodę zabrał żonę na Opener'a do Gdyni, gdzie świetnie się bawili.
Obowiązki nie mogły jednak czekać zbyt długo i Lewandowski już postawił stopę na amerykańskiej ziemi. Podczas specjalnej konferencji opowiedział o pierwszych wrażeniach. Nie krył, że faktycznie ta przeprowadzka jest trudna dla jego bliskich.
"Opuszczenie Europy to była trudna decyzja dla mnie i mojej rodziny. Z drugiej strony, wiedzieliśmy, że po tym, co było w Barcelonie, trudno było mi sobie wyobrazić się w innym klubie. Zdecydowaliśmy, że kolejny będzie poza Europą" - wyznał Lewandowski.
Piłkarz do Stanów poleciał jeszcze bez żony i pociech. Anna postanowiła jednak pożegnac się ze Starym Kontynentem z przytupem.
Ledwie Robert Lewandowski postawił nogę w Chicago, a tu takie wieści ws. żony. Nie mogła się opanować
We wtorkowy wieczór zameldowała się w Warszawie, gdzie pognała na koncert Bad Bunny'ego. Z relacji, które pojawiły się na Instagramie, wynikało, że bawiła się naprawdę nieźle. W pewnym momencie nie była w stanie się powstrzymać, by nie oddać się szaleństwom tanecznym pod sceną.
Trenująca intensywnie bachatę Anna wywijała bioderkami do rytmów latynoskiego gwiazdora. Celebrytka wystroiła się w króciutkie jeansy, kowbojki i top w tropikalne motywy.
Po koncercie wraz ze znajomymi obejrzała jeszcze półfinałowy mecz Hiszpanii z Francją. Chyba nie ma wątpliwości, której drużynie kibicowała.
Mamy nadzieję, że tak udany wieczór osłodził jej nieco życie i teraz z większym entuzjazmem będzie pakowała walizki do Stanów.
Zobacz też:
Była pracownica ujawniła kulisy małżeństwa Lewandowskich. Potwierdziła plotki
Biograf Lewego nie gryzł się w język ws. Lewandowskiej. Surowo ocenił jej reakcję
Anita Werner zabrała głos ws. Lewandowskiej. "Nie wszystko da się ogarnąć grubym portfelem"









