Mariola Bojarska-Ferenc, otwiera się w nowym oknie swoją medialną karierę zaczynała od promowania fitnessu w Polsce. Jak wyznała z perspektywy czasu, gdyby w czasach, gdy prowadziła w Dwójce "Studio urody" i "10 minut tylko dla siebie", aktywność fizyczna była tak dochodowym biznesem, jak teraz, byłaby bardzo bogatą kobietą.
Bojarska-Ferenc pracuje dla przyjemności
Jednak, chociaż, jak wyznała w rozmowie z Pomponikiem, jej emerytura nie poraża wysokością, bo wynosi zaledwie 1800 złotych miesięcznie, to Bojarska-Ferenc należy do tych szczęśliwców, dla których praca jest przyjemnością.
Dlatego, jak daje do zrozumienia w wywiadach, wyrażenie "pracować do śmierci" nie brzmi w jej uszach, jak groźba, tylko jak obietnica. Dzięki temu może pozwolić sobie na zakupowe szaleństwa:
"W jednym roku mogę sobie pozwolić na więcej, w drugim na mniej. Nie będę udawać, że nie mam drogiej torebki, skoro ją mam. Uważam, że trzeba doceniać osoby, które kupują sobie dobry zegarek, czy torebkę".
Bojarska-Ferenc lubi urządzać przyjęcia
W stylu życia Bojarskiej-Ferenc mieszczą się też wyjścia do renomowanych restauracji, jednak dla bliskich woli gotować sama.
Jak wyznała niedawno w rozmowie z Newserią, do jej licznych talentów należy urządzanie przyjęć, które zachwyceni goście potem wspominają miesiącami:
"U mnie nigdy nie było cateringu w domu, czy robię przyjęcie na 40 osób, czy na cztery, wszystko jest własne, czyli mojej roboty. Bardzo lubię kuchnię włoską, przede wszystkim frutti di mare, krewetki na różne sposoby, czy też wszelkiego rodzaju makarony. Ciast już nie piekę z racji tego, że trochę się oszczędzam, jeśli chodzi o cukier, ale moim popisowym jest tort makowy. Robię go tylko raz w roku na Wigilię. Robię też genialne pasztety, vitello tonnato, pyszne śledzie. Ja po prostu wkładam w to całe serce".
Tak Mariola Bojarska-Ferenc podejmuje gości
Jak daje do zrozumienia Bojarska-Ferenc, osobiście wyznaje zasadę, że dobre jedzenie musi opierać się na dobrej jakości produktach:
"Ja nie kupuję rzeczy do kuchni byle gdzie, tylko mam swój ulubiony warzywniaczek, mam swoje miejsce na chlebek, na mięsko, na rybkę. To wszystko musi być świeże i wypracowane".
Do tego dochodzą kwestie estetyczne. Jak przekonuje celebrytka, przyjęcie musi być też ucztą dla oczu:
"Życie mnie przeczołgało, w związku z tym doszłam do wniosku, że żyje się tylko raz. Dlatego teraz celebruję każdą chwilę i chcę, żeby każdy dzień był zawsze jak najpiękniejszy. Piękna filiżanka, ładny talerz, kwiaty na stole, zawsze cięte, zawsze białe, z tego słynę. Moi znajomi o tym wiedzą".
Zobacz też:
Mariola Bojarska-Ferenc przyznaje otwarcie: "Uwielbiam być znana", otwiera się w nowym oknie








