Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Zofia Zborowska wyprosiła mamę z restauracji! "Chciałabym zostać sama"

Zosia Zborowska (31 l.) podczas spotkania z dziennikarką w restauracji poprosiła mamę o opuszczenie lokalu. Dlaczego?

Panie udzieliły wywiadu "Twojemu Stylowi". W pierwszej części rozmawiała Maria Winiarska, po chwili spóźniona wpadła do lokalu Zosia, zamówiła zupę z soczewicy i... nakazała mamie wyjść, tłumacząc, że "chciałaby zostać sama".

Reklama

Podczas rozmowy Zborowska nie kryła żalu. Mówiła, że mama nie daje jej spokoju, wszystko wie najlepiej i na każdym kroku radzi.

"Mama zawsze powie, co zamówić w restauracji, czego absolutnie nie kupować, dokąd pojechać na wakacje. 'Tylko nie jedź do Wietnamu, bo jest niebezpiecznie'. 'A byłaś tam?'. 'Nie'. I tak sobie rozmawiamy. Dziwi mnie to, bo całe życie byłam odpowiedzialna, z każdego miejsca wracam (prawie) cała, nigdy nie było ze mną problemów" - narzeka Zborowska.

Gdy poinformowała mamę, że przechodzi na wegetarianizm, usłyszała: "Chcesz mi spier... wszystkie święta?!".

Twierdzi, że mama potrafi nieproszona wpaść do jej mieszkania i zacząć sprzątać, co doprowadza ją do szewskiej pasji.

"Jeśli coś sobie uroi, nie ma mowy, żeby wyprowadzić ją z błędu. 'Po co ty to robisz? O matko! O Boże!'" - słyszy często z jej ust, dlatego zmuszona jest stawiać matce granice. Inaczej - jak mówi - miałaby ciężkie życie i każda sytuacja kończyłaby się awanturą.

"Mama nie rozumie tempa, w jakim ja żyję" - zżyma się Zośka. Gdy próbowała nauczyć rodzicielkę korzystania z mediów społecznościowych, niejednokrotnie wpadała we wściekłość. Mama, jej zdaniem, nie do końca odnajduje się w obecnych realiach.

"Jest słabą bizneswoman. Dzwonią do niej firmy, proszą, by coś zareklamowała, i ona się godzi. Za darmo. Dlatego w jej imieniu czytam umowy, negocjuję, tłumaczę: 'Przysłali ci paczkę nie tylko dlatego, że cię lubią, ale też dlatego, że chcą mieć reklamę'. Mam dostęp do jej konta. Czasem piszą do niej obcy faceci, od razu to kasuję! Gdy zaczynała przygodę z Instagramem, zrobiła sobie niechcący zdjęcie twarzy od dołu - takie, na którym każdy wygląda jak dżdżownica, i przez pomyłkę wstawiła je do sieci. Zadzwoniła do mnie w panice, błagając, żebym jak najszybciej je usunęła, bo ona nie umie. Razem z siostrą popłakałyśmy się ze śmiechu, gdy kasowałam tę fotkę" - opowiada Zborowska.

Mimo wszystko uważa, że ma najlepszych rodziców na świecie.

***


Zobacz więcej materiałów:

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »