Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Zakościelny zachwycił w "Tańcu z gwiazdami". Był o włos od zwycięstwa
Maciej Zakościelny regularnie występuje w teatrze i pojawia się na małym czy dużym ekranie, ale największy rozgłos w ostatnim czasie bez wątpienia przyniósł mu udział w "Tańcu z gwiazdami".
Nie będzie przesadą powiedzenie, że jesienią 2024 roku aktor, u boku Sary Janickiej, wręcz zabłysnął swoimi umiejętnościami na parkiecie. Jego praca i talent zostały docenione zarówno przez jurorów, którzy hojnie obdarowywali go wysoką punktacją, jak i widzów, którzy swoimi głosami doprowadzili go do wielkiego finału.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go
Fakt, że Zakościelny zajął w nim trzecie miejsce, wyprzedzony przez Vanessę Aleksander i Julię Żugaj, i tak można by poczytywać za sukces. Ale po tym doświadczeniu w mężczyźnie dużo się zmieniło i to wcale nie tylko na plus.
Aż trudno zresztą uwierzyć, jak długo gwiazdor zwlekał z przyjęciem oferty stacji. Miał swoje powody.
Zakościelny dla "TzG" całkowicie zmienił swoje życie. W końcu zapomniał, o co w tym wszystkim chodzi
Przy okazji rozpoczęcia nowej edycji uwielbianego przez miliony show Maciej Zakościelny powrócił do tego etapu w swoim życiu w jednym z najnowszych wywiadów. Przyznał, że w tamtym okresie był maksymalnie skupiony na nauce tańca; wtedy wszystko poszło w odstawkę.
"Jak byłem w 'Tańcu z gwiazdami', to bardzo odsunąłem wszystko na bok. Zrobiłem sobie przerwę w teatrze - były wtedy robione zastępstwa za mnie - żeby móc się skupić wyłącznie na tym. Uwielbiam to robić. (...) Po prostu siedziałem 10 godzin na sali, z przerwami, żeby coś zjeść, ale non stop (...) [ćwiczyłem - przyp. aut.], żeby być jak najlepszym" - wyjawił w podcaście "W stylu Krychowiaka".
W końcu takie podejście nieco go przerosło.
"W pewnym momencie zapomniałem, że to jest zabawa (...). Potem znowu wróciłem do tego, żeby to jednak mnie cieszyło. Ale po tylu godzinach, tylu tygodniach treningów codziennie - piątek, świątek, niedziela - to ta zabawa... no, jest trudno, żeby ona potem wskoczyła i żebyś rzeczywiście się tym bawił. Jesteś totalnie wypompowany" - opowiadał.
Ale to nie ze względu na duży wkład fizyczny i emocjonalny Zakościelny zwlekał (i to jak długo!) z przyjęciem oferty producentów.
Zakościelny 18 lat zastanawiał się nad udziałem w "TzG". Nie do wiary dlaczego
Właśnie wyszło na jaw, że Maciej po raz pierwszy otrzymał propozycję wzięcia udziału w show w 2006 roku. W tamtym czasie był na absolutnym szczycie popularności: widzowie pokochali go jako Marka Brodeckiego w popularnym serialu i przystojnego amanta w komediach romantycznych "Tylko mnie kochaj" i "Dlaczego nie!".
A jako że Zakościelny podjął się tego wyzwania dopiero w 2024, to oznacza, że zastanawiał się aż 18 lat, stając się chyba tym samym rekordzistą w historii polskiej wersji formatu.
Aktor po prostu nie chciał się aż tak odsłaniać, co było ważnym aspektem występów w show. Z czasem powody jego pierwotnej odmowy nieco straciły na znaczeniu.
"W naszym zawodzie zawsze było tak, że im dalej od ciebie postać, tym lepiej. Im mniej o tobie wiedzą, tym lepiej. Po tych latach miałem takie poczucie, że świat takiego programu mnie zainteresował, zakręcił. Czułem, że chcę, że bardzo chcę. (...) Wiedziałem, że to będzie superprzygoda" - zdradził w Radiu RMF Bro.
Zakościelny w końcu przyjął ofertę z "TzG". "To był ostatni moment"
Udział w "TzG" zbiegł się w czasie z trudnym etapem w jego życiu prywatnym.
"To było wrzucenie się w świat niezbadany dla mnie i bardzo ekscytujący. Uznałem, że chyba to jest ostatni moment, kiedy chciałbym siebie widzieć w tym programie. Byłem akurat wtedy po rozstaniu z moją ówczesną partnerką, matką moich (...) [pociech]. Miałem też takie prywatne przejścia zdrowotne. Myślę, że pierwszy raz od dawna zrobiłem coś, na co miałem ochotę, i nie pytałem ludzi, czy to jest okej. Po prostu zrobiłem to, co czułem" - mówił.
"Taniec z gwiazdami" w każdą niedzielę o godz. 19:55 w Polsacie i w Polsat Box Go.
Zobacz też:
Potwierdziły się doniesienia ws. Janickiej i Zakościelnego. Mają już razem mieszkać
Iza Miko przed laty miała wracać dla Zakościelnego. Teraz widzi inne powody
Miał być ślub, a tu takie wieści ws. Zakościelnego. Potwierdziło się, nie był gotowy
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








