Nie tylko aktorstwo. Matylda Damięcka rozwija się na wielu polach
Matylda Damięcka pochodzi z rodziny z artystycznymi tradycjami. Aktorstwem parali się zarówno jej dziadkowie Irena i Dobiesław Damięccy, jak i rodzice: Joanna Stankiewicz i Maciej Damięcki. Ten sam zawód uprawiają też jej stryj Damian, kuzyn Grzegorz oraz brat Mateusz.
Nic dziwnego, że w 2008 roku Matylda również ukończyła szkołę teatralną w Warszawie. Na ekranie pojawiała się już zresztą od małego. W trakcie debiutu w serialu "Wow" miała raptem osiem lat, a w okresie swoich występów w "Domu" - 10.
Dziś 40-latka ma na koncie kilkanaście epizodów w serialach (na czele z "Na Wspólnej"), filmach i współprac dubbingowych.
Jednocześnie wciąż rozwijała się muzycznie, zaliczając gościnne występy na płytach. Wreszcie, w 2024 roku, wydała własną w duecie z Radkiem Łukasiewiczem, z którym intensywnie koncertuje.
A zarazem nadal zajmuje się tworzeniem grafik, które publikuje na obserwowanym przez ponad 313 tys. osób profilu na Instagramie.
Choć Damięcka działa na wielu polach, od dłuższego czasu (z niewielkimi wyjątkami) nie porusza się w głównym nurcie. Teraz już wiadomo dlaczego.
Matylda Damięcka nie robi takiej kariery jak brat czy kuzyn. Oto powód
Pomimo znanego nazwiska, z którym mogłaby dużo zdziałać, Damięcka po świecie artystycznym chodzi raczej własnymi ścieżkami. Skrupulatnie chroni też swoją prywatność i rzadko udziela wywiadów. Ale teraz zrobiła wyjątek.
Zapytana o to, dlaczego nie wykorzystała okazji i nie wybrała bardziej komercyjnej drogi rozwoju kariery, dzięki której grałaby w popularnych produkcjach i dużo zarabiała, odpowiedziała zupełnie wprost.
"Nie wybrałam tej drogi, bo... nie spełniałabym się i by to mnie zjadło prędzej czy później. (...) Droga komercyjna by mnie zjadła, ponieważ od strony kreatywnej ja (...) nie umiem nie proponować. (...) Uznaję to za oczywiste, że my tu się wszyscy spotykamy, posiadając te zdolności, jakie posiadamy, więc wszyscy dajemy wszystko to, co mamy, żeby ten produkt końcowy był jak najlepszy, jak najpełniejszy" - powiedziała w Polskim Radiu RDC.
Z takim nazwiskiem mogłaby zrobić większą karierę. Ale Damięcka nie chce być jak sławny kuzyn czy brat
Według Damięckiej nie tyle inicjatywa artystyczna, co pełna swoboda twórcza, nie jest w tym świecie możliwa.
"Ja mówię od takich małych bezpiecznych, o których można mówić, rzeczy. Myślę, że bym czuła się nieszczęśliwa i niespełniona. (...) Najlepiej się czuję, jak mam po prostu pomysł i go realizuję, i go realizuję w takiej formie, w jakiej on jest czytelny, spełniony i docelowy" - wyjaśniła swoje nastawienie.
Damięckiej jest łatwiej pracować samodzielnie lub chociaż w gronie wybranych, zaufanych osób z uwagi na kwestie komunikacyjne.
"[Jestem jak taka - przyp. aut.] twórcza zosia samosia nie dlatego nawet, że bardzo chcę robić wszystko sama, tylko komunikacyjnie ja ze sobą się świetnie dogaduję i rozumiem, a (...) możemy tracić czyjś czas, jeżeli druga osoba musi mnie jeszcze poznać i musimy się nauczyć swojego języka i tak dalej. Jestem na etapie, w którym wybieram naprawdę tych ludzi, którzy mnie rozumieją przynajmniej tak w połowie, że [jest] komunikatywnie. A zosia samosia wynika tylko z tego, że ja jestem najtańsza, żeby coś zrobić, bo ja zrobię sobie dla siebie to za darmo" - podsumowała wątek.
Zobacz też:
Damięcka spędza z nim mnóstwo czasu. Prawdę o tej relacji znają tylko oni
Damięcka nie wytrzymała. Po pytaniu o potomstwo puściły jej hamulce
Wzruszające słowa Matyldy Damięckiej na pogrzebie taty. Z trudem powstrzymywała łzy








