Zmarł Jan Frycz. A pod koniec sierpnia miał jeszcze pojawić się na planie
Na początku tego tygodnia media obiegła niespodziewana informacja o śmierci Jana Frycza. Aktor odszedł 15 sierpnia w otoczeniu najbliższych. Miał 72 lata.
Z nieoficjalnych ustaleń "Faktu" wynika, że pogrzeb Jana Frycza będzie miał charakter państwowy. Uroczystości prawdopodobnie odbędą się jednak najprawdopodobniej dopiero we wrześniu, po ustaleniu wszystkich szczegółów z rodziną aktora.
Odejście Jana Frycza było dla wielu osób ogromnym zaskoczeniem. Aktor nie informował publicznie o tym, że zmaga się z chorobą. Do ostatnich chwil pozostawał także aktywny zawodowo. Już w przyszłym tygodniu miał pojawić się na planie kontynuacji filmu "Nigdy w życiu!".
Wszyscy zastanawiają się co z postacią graną przez Jana Frycza w "Nigdy w życiu!". Produkcja ma dwie opcje
Twórcy kontynuacji "Nigdy w życiu!" stanęli przed niezwykle trudnym wyzwaniem. Widzowie już zaczęli zastanawiać się, co stanie się z postacią graną przez Jana Frycza. Na ten moment wiadomo, że uśmiercenie bohatera nie wchodzi w grę.
"Postać Jana Frycza na pewno nie zostanie uśmiercona. O tym w ogóle nie ma mowy. W nowej części nie żyje już ojciec Judyty i to w zupełności wystarczy" - przekazała "Pudelkowi" osoba z produkcji.
Drugim rozwiązaniem byłoby znalezienie aktora, który przejąłby rolę po Janie Fryczu. W mediach pojawiły się nawet doniesienia, że taka propozycja miała zostać złożona Cezaremu Pazurze. Plotki te zdementowała jednak żona aktora.
Najprawdopodobniej skończy się jednak na tym, że postać Eksia będzie obecna jedynie we wspomnieniach bohaterów oraz w prowadzonych z nim rozmowach.
"Jeśli nie uda się znaleźć nowego aktora, a to trudne, bo Jan Frycz postawił poprzeczkę wysoko i to musiałby być ktoś z podobnym dorobkiem i szacunkiem aktorskim, to jest bardzo prawdopodobne, że zrezygnujemy z wątku Eksia. Rozmawialiśmy już o tym, że w sumie bohaterowie mogliby ograniczyć się do rozmawiania z nim przez telefon. Jego rola w filmie i tak była epizodyczna. On poza tym, że pomaga Tosi w pewnym problemie i ma ciekawą rozmowę z byłą żoną i jej rodziną, gdy ich odwiedza, to w książce nie odgrywa większej roli. Z szacunku do Jana Frycza, bo jego śmierć spadła na nas jak grom z jasnego nieba, byłoby to rozsądne. Myślimy o tym. Powstaje już nawet kilka alternatywnych scen, gdybyśmy się na to zdecydowali. Do poniedziałku trzeba się na coś zdecydować. Bez Jana Frycza ta postać traci bardzo dużo. Cały sens był właśnie w scenach z nim, że to znowu będzie on" - dodaje informator "Pudelka".
Katarzyna Grochola zabrała głos ws. śmierci Jana Frycza. Nie chce zdradzać, co stanie się z jego bohaterem
Wspominamy portal postanowił skontaktować się z Katarzyną Grocholą, która nie tylko napisała kontynuację "Nigdy w życiu!", ale także współtworzyła scenariusz filmu. Pisarka nie chciała jednak wypowiadać się na temat ewentualnych zmian personalnych w produkcji.
"Nic mi na ten temat nie wiadomo. Powiem coś więcej po zakończeniu zdjęć" - przekazała.

Zobacz też:
Tomasz Karolak wspomina Jana Frycza. "Dobrze go znałem, bardzo blisko"
Katarzyna Grochola o Danucie Stence w kontynuacji "Nigdy w życiu". Tak oceniła ją po latach








