Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wraca program "Big Brother". Co się dzieje na castingach?

Nowa edycja popularnego "Big Brothera" ma się pojawić w wiosennej ramówce TVN 7. Od kilku tygodni trwają castingi. Jak wyglądają?

"BB" był jednym z pierwszych programów typu reality show nadawanych w Polsce. Sam format stworzyła firma Endemol w Holandii, a pierwsza edycja została zrealizowana w 1999 roku i wyświetlana wiosną 2001 roku. 

Reklama

Widzowie mogli śledzić losy uczestników mieszkających we wspólnym domu i wykonujących polecenia Wielkiego Brata. Łącznie w Polsce wyświetlono pięć edycji. Ostatni raz popularny reality show mogliśmy oglądać jedenaście lat temu.

Teraz osoby marzące o sławie mają szansę zabłysnąć. W grudniu wystartowały bowiem castingi do kolejnej edycji, którą wiosną pokaże stacja TVN 7.

Nad wyłonieniem uczestników domu Wielkiego Brata czuwa sztab psychologów i specjalistów od wizerunku.

Producenci starają się znaleźć osoby barwne i wyraziste, które będą potrafiły zainteresować telewidzów. Nie brakuje więc osobników wytatuowanych, mocno "odklejonych" i obcokrajowców.

Co ciekawe, na castingach pojawiają się aktorzy grający w serialach paradokumentalnych, kulturyści, youtuberzy czy modele i modelki, którzy nie przeszli castingów do "Top Model".

Jak mówi nam jeden z uczestników przesłuchań w Poznaniu, liczy się przede wszystkim wyrazistość i przebojowość. Ludzie więc skaczą po stołach, by zwrócić na siebie uwagę, prowokują, zachowują się irracjonalnie i narzucają na siebie dziwaczne stylówki.

"Na wstępie musieliśmy podpisać dokument, w którym zobowiązywaliśmy się nie zdradzać szczegółów castingu pod groźbą kary w wysokości 50 tys. złotych" - słyszymy od jednego z uczestników.

"Później pogrupowali nas w 9-osobowe grupy (w sumie osiem grup) i każda osoba musiała pokolorować jak największą ilość narysowanych na białej kartce papieru samochodów, następnie wyciąć je i skleić klejem lub zszyć zszywaczem. Mieliśmy na to godzinę. Chodziło o to, żeby zrobić to jak najdokładniej".

Liczyła się praca zespołowa - grupa miała do dyspozycji tylko jedne nożyczki!

"Wszystko obserwowali psycholodzy i producenci, którzy krążyli po sali i czasami zadawali pytania. Poza tym co jakiś czas na stole lądowała kamera, która rejestrowała pracę uczestników castingu" - mówi nasz informator.

Drugi etap to już praca z kamerą. Każdy z kandydatów musiał się przedstawić i powiedzieć coś o sobie.

Będziecie oglądać?

***


Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Big Brother

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje