Przejdź na stronę główną Interia.pl

"Wołali na mnie pedał"

Anna Grodzka, pierwsza transseksualna posłanka w Sejmie, wspomina lata szkolne i relacje z kolegami z klasy. "Nie umiałam sobie radzić z ich agresją" - wyznaje.

Na łamach "Vivy" nowa gwiazda polityki opowiada o latach młodości, małżeństwie i okolicznościach, w jakich poznała biologiczną matkę (jest adoptowana). Nie ukrywa, że jej życiu towarzyszył potworny smutek. Czując się dziewczynką, fizycznie była chłopcem. W szkole przeszła przez piekło.

Reklama

"Przezywali mnie 'babski król', czasem używali słowa 'pedał'" - wylicza. Miała swoje lalki, podkradała mamie kosmetyki. Jako 17-letni Krzysztof, pragnąc bliskości, zakochała się w koledze. Chłopak jednak dał jej kosza.

Myślała, że nie zmieni już swojego życia. Ożeniła się. Wieczorami, pod nieobecność żony, przebierała się w damskie ciuchy i wychodziła z domu.

Kiedy przyznała się jej do transseksualizmu, została odrzucona. Rozwód nastąpił w 2007 roku - pretekstem okazał się rak nerki.

Wygrywając walkę z nowotworem, Grodzka nie chciała dłużej udawać kogoś, kim nie jest. Na zmianę płci zdecydowała się jednak dopiero po czterdziestce. Była żona nie chce mieć z nią dzisiaj już nic wspólnego.

Mogłaby kochać zarówno mężczyznę, jak i kobietę. "Właściwie nie mam orientacji seksualnej. W ogóle seksualność jest u mnie na dalekim planie" - wyznaje "Vivie". Dla swojego syna jest po prostu rodzicem.

Transseksualizm nie był jej jedynym problemem. Będąc dorosłą osobą, dowiedziała się, że jest dzieckiem adoptowanym. Przed zmianą płci odnalazła więc na Podlasiu biologiczną matkę, która - jak się okazało - oddała ją, nie mogąc przed laty wrócić na wieś z nieślubnym dzieckiem. Poznała także swoje trzy siostry. To im pierwszym powiedziała o transseksualizmie. Zaakceptowali ją. Dzisiaj jest z nimi bardzo blisko. Marzy o miłości...

Zobacz film o Annie Grodzkiej:

Dowiedz się więcej na temat: Anna Grodzka | polityk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje