Reklama

Reklama

Reklama

Wojciech Szczęsny miał siostrę, która zginęła w tragicznych okolicznościach. Mama opowiedziała o rodzinnym dramacie

Choć dziś Wojciech Szczęsny (32 l.) realizuje się jako znakomity bramkarz, zarówno w reprezentacji Polski i włoskim Juventusie, poza tym jest szczęśliwym ojcem i mężem, nie zapomina o rodzinnej tragedii, która wydarzyła się kilkadziesiąt lat temu. O tragedii, do której doszło podczas jednego ze spacerów, opowiedziała matka piłkarza.

Szczęsny bohaterem polskiej reprezentacji

Dziś Wojtek Szczęsny, po swoich fantastycznych występach na odbywającym się właśnie mundialu w Katarze, stał się prawdziwym bohaterem wszystkich fanów sportu w naszym kraju.

W 39. minucie meczu z Argentyną obronił bowiem rzut karny wykonywany przez jednego z najlepszych obecnie piłkarzy - Leo Messiego. To już druga "jedenastka", jaką wybronił Wojtek na tym turnieju! To właśnie głównie dzięki jego niezwykłym interwencjom, drużyna biało-czerwonych awansowała do kolejnej rundy mistrzostw świata w Katarze. To pierwszy taki sukces od 36 lat.

Reklama

Niestety, żona polskiego bramkarza nie mogła wybrać się z nim na Półwysep Arabski, by wspierać kadrę bezpośrednio z trybun, bowiem została w kraju wraz z synkiem, który rozchorował się kilka dni przed rozpoczęciem mistrzostw świata. Mimo tego Marina kibicuje małżonkowi przed telewizorem. Po spotkaniu z Argentyną zgotowała mu wzruszającą niespodziankę.

Kolejnym przeciwnikiem drużyny trenera Czesława Michniewicza będzie reprezentacja Francji. Polacy zmierzą się z aktualnymi mistrzami świata 4 grudnia o 16.00

Siostra Wojciecha Szczęsnego zginęła w nieszczęśliwym wypadku

Wojtek Szczęsny pochodzi z rodziny, która może się poszczycić sportową tradycją. W bramce polskiej reprezentacji stał także jego ojciec - Maciej. Również starszy brat gracza Juventusu grał w piłkę nożną, a przez wiele lat występował w drużynie Gwardii Warszawa. Obecnie trenuje młodzież w prowadzonej przez siebie szkółce piłkarskiej.

Niewielu wie, że bracia mieli też siostrę, która niestety zginęła w tragicznych okolicznościach, zaledwie rok po urodzeniu. O wszystkim z bólem wspomina dziś matka bramkarza biało-czerwonych, Alicja Szczęsna.

Do zdarzeniu doszło podczas zwykłego spaceru. Kobieta spacerowała z córeczką po ulicy Bursztynowej w Międzylesiu. W pewnym momencie dziewczynka zniknęła matce z pola widzenia. Okazało się, że dziecko zostało przygniecione przez metalowy trzepak.

"Kiedy się odwróciłam, z przerażeniem zauważyłam, że pod trzepakiem leży moje dziecko całe we krwi. Wyglądało jak martwe, nie dawało oznak życia - opisuje Alicja Szczęsna w rozmowie z magazynem Rewia.

Na miejscu zdarzenia pojawili się pracownicy pogotowia. Niestety obrażenia okazały się na tyle poważne, że dziewczynki nie udało się uratować. Zmarła dwa dni po nieszczęśliwym wypadku. Do tragedii doszło w kwietniu 1987 roku - trzy lata później urodził się Wojciech Szczęsny.

Zobacz też:

Wojciech Szczęsny i Marina Łuczenko - historia ich miłości

Katar 2022: Marina Łuczenko wybrała się na pokaz Macieja Zienia bez zgody Wojciecha Szczęsnego?

Katar 2022: Lewandowski i Szczęsny bohaterami memów. Zdjęcie robi furorę w internecie


pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Szczęsny

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy