Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Wojciech Siemion ożenił się w wieku 80 lat, a wkrótce potem zmarł! Co się stało z jego majątkiem?

Po śmierci pierwszej żony Wojciech Siemion (†82 l.) długo czekał na idealną partnerkę, u boku której mógłby spędzić jesień życia w swym dworku w podwarszawskich Petrykozach. W końcu – mając prawie 80 lat - spotkał tę jedyną i poprowadził ją do ołtarza. Niestety, wkrótce po ślubie oboje ulegli poważnemu wypadkowi. Aktor trafił do szpitala i po trzech dniach zmarł...

"Na miłość nigdy nie jest za późno" - żartował Wojciech Siemion latem 2008 roku, gdy wyszło na jaw, że ożenił się z młodszą od niego o 20 lat Barbarą Kasper.

Niezapomniany Wojciech Siemion - znakomity aktor znany z mnóstwa ról filmowych, serialowych i teatralnych - zawsze cieszył się opinią energicznego i pełnego życia mężczyzny. Nawet kiedy przeszedł na emeryturę, nie stracił nic ze swojej energii i optymizmu. Miesiąc przed 80. urodzinami postanowił wręcz całkowicie odmienić swoje życie i... po raz drugi stanął na ślubnym kobiercu.

Reklama

W 2004 roku Wojciech Siemion owdowiał. Bardzo przeżył śmierć Jadwigi, z którą szedł przez życie niemal pół wieku. Załamał się, rozchorował... Dworek w Petrykozach, który razem z ukochaną Jadzią zamienili na skansen kultury, nagle zamarł. 

Kiedyś pełny przyjaciół państwa Siemionów, tętniący życiem, opustoszał. Aktor myślał nawet, by oddać go we władanie komuś młodszemu. Nie widział po prostu sensu dalszego życia...

Przyjaciele Wojciecha Siemiona nie mogli spokojnie patrzeć na to, jak uwielbiany przez nich aktor załamuje się i poddaje. Któryś z jego znajomych przyjechał pewnego dnia do Petrykoz z przystojną blondynką, Barbarą Kasper. 

Kobieta szybko stała się jego najbliższą przyjaciółką, powierniczką i w końcu... towarzyszką życia. Wojciech Siemion odżył przy niej, zapomniał o wszystkich smutkach, znów nabrał energii i chęci do życia. Wiosną 2008 roku poprosił Barbarę o rękę. A ona? Cóż, niewiele myśląc, z uśmiechem powiedziała mu "tak".


Pobrali się bez rozgłosu. Na ślub zaprosili tylko najbliższych znajomych. Dopiero na swych hucznie obchodzonych 80. urodzinach połączonych z obchodami jubileuszu 60-lecia pracy artystycznej aktor zdradził, że jego serce i miejsce przy jego boku znów jest zajęte.

Odkąd Barbara Kasper zamieszkała z Wojciechem Siemionem w Petrykozach, stary dworek znów zaczął żyć. Nowa pani domu sprawowała pieczę nad imprezami, które się tam odbywały, pilnowała, by jej mężowi niczego nie brakowało.

"Godnie zastąpiła nieodżałowaną Jadwigę" - mówili przyjaciele Wojciecha Siemiona, ciesząc się, że aktor spotkał ją na swojej drodze i znalazł w niej bratnią duszę, na której może polegać.

Wojciech Siemion wręcz promieniał przy Basi. Widać było, że u jej boku jest bardzo szczęśliwy i radosny.

"Odżyłem" - wyznał w jednym z ostatnich wywiadów.

"Myślałem, że nic dobrego już mnie nie spotka, a tu, proszę, mam wspaniałą żonę, przy której zaczynam nowe życie. Okazuje się, że na miłość nigdy nie jest za późno!" - mówił.

Niestety, jego szczęście nie trwało długo.

Pod koniec kwietnia 2010 roku, wracając z żoną do domu, stracił panowanie nad kierownicą... Oboje z Barbarą trafili do szpitala. Trzy dni później Wojciech Siemion zmarł.

Po śmierci aktora skansenem w Petrykozach zajął się jego syn, Krzysztof. W marcu 2013 roku obiekt niemal doszczętnie spłonął. Dopiero niedawno Krzysztof Siemion zdecydował się przywrócić dworkowi dawną świetność. Dziś Petrykozy znów zachwycają...

Barbara Kasper-Siemion po śmierci męża wycofała się z życia publicznego, opuściła Petrykozy, zostawiając dom i skansen jedynemu synowi męża.

***


AIM
Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Siemion

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »