Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Władysław Kowalski dla Agnieszki Glińskiej zostawił żonę. Jak zakończył się ich romans?

Władysław Kowalski (†81 l.) miał już żonę i dwoje dzieci, gdy poznał Agnieszkę Glińską (50 l.). Mimo ustabilizowanego życia rodzinnego zakochał się w młodziutkiej aktorce. O ich romansie było głośno. Kowalski odszedł od rodziny i związał się z Glińską. Jednak ich miłość nie przetrwała próby czasu. Rozstali się, a cała sprawa doczekała się zaskakującego finału. Aktor wrócił do byłej żony.

Pod koniec września w warszawskim Teatrze Dramatycznym odbyła się długo wyczekiwana premiera sztuki "Widok z mostu" w reżyserii Agnieszki Glińskiej (50). I choć na widowni oklaskiwał ją jej wieloletni partner Krzysztof Stelmaszyk, ona poświęciła przedstawienie innemu, ważnemu dla niej, mężczyźnie - zmarłemu rok temu Władysławowi Kowalskiemu. 

Reklama

- W myślach dedykuję ten spektakl Władkowi - mówiła wzruszona przed premierą, dziękując mu za wychowawczy trud, troskę i bezinteresowne dzielenie się swoim doświadczeniem.

Poznali się na początku lat 90. w warszawskim Teatrze Powszechnym. On był wówczas zasłużonym, cieszącym się sympatią zarówno kolegów, jak i widzów, aktorem. Ona - niedawno skończyła Wydział Aktorski i Reżyserski w warszawskiej PWST. 

Swoją karierę zaczęła od funkcji asystentki reżysera. W 1994 r. przy jednym z przedstawień pracowała z Kowalskim, jego aktualną żoną Moniką Sołubianką oraz byłą - również aktorką - Elżbietą Kępińską. 

Wrażliwość i delikatność Glińskiej, jej świeże, młodzieńcze spojrzenie na teatr i sztukę zafascynowało Władysława. Ją zaś ujęło jego ciepło i doświadczenie. Szybko znaleźli nić porozumienia, która wkrótce wykroczyła poza sprawy zawodowe. 

Jej znajomi dziwili się głośno, jak to możliwe, że młoda, atrakcyjna artystka zainteresowała się starszym od siebie o 32 lata mężczyzną. Ale ona udawała, że nie słyszy złośliwych uwag koleżanek po fachu. 

Ich romans trafił na podatny grunt. Agnieszka borykała się z samotnym macierzyństwem, wychowując syna Franka, który był owocem krótkiej, studenckiej miłości. Z kolei Władysław razem z Moniką Sołubianką doczekali się dwóch synów. 

Niestety, nawet dzieci nie okazały się dostatecznie silnym spoiwem ich związku. Małżonkowie od wielu lat zmagali się z kryzysem. 

- Moje życie z Moniką nie było łatwe, w dużym stopniu się do tego przyczyniłem. Byłem zbyt zajęty pracą, często zostawiałem ją samą z problemami. Gdy miałem wybrać między nią a teatrem, czułem się rozdarty, ale w końcu wygrywał teatr. Z pewnością nieraz czuła się zawiedziona - przyznał przed laty ze skruchą aktor.

Nowy związek aktora kwitł, ale uczucie, które się między nimi zrodziło, nie było na tyle mocne, by połączyło ich na całe życie. Oboje czuli, że kiedyś nadejdzie dzień, gdy ich drogi się rozejdą. A kiedy tak się stało, gwiazdor bardzo to przeżył. 

Po rozstaniu z Agnieszką Władysław wrócił do żony, która dla dobra rodziny przyjęła go z powrotem, wspaniałomyślnie zapominając, o tym, jak ją skrzywdził. Glińska próbowała ułożyć sobie życie z młodszym od niej o prawie dziesięć lat Łukaszem Garlickim, studentem szkoły teatralnej. 

Wkrótce ich drogi się rozeszły, a ona zainteresowała się Krzysztofem Stelmaszykiem, ojcem ich córki Janiny. I chociaż doniesienia o romansie Agnieszki i Zbigniewa Zamachowskiego omal nie zniszczyły przed laty ich związku, oboje, to, co najgorsze, mają już dawno za sobą. Znów wydają się szczęśliwi i nawet wspomnienia Agnieszki o byłym partnerze, nie są w stanie zaszkodzić ich uczuciu. 

***

Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Glińska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje