Wojciech Mann poznał żonę w Stanach
Na początku lat 80. Wojciech Mann przez pewien czas mieszkał w Stanach i pracował w u doktora Stanisława Burzyńskiego w Teksasie.
"Szukając pracy w Ameryce, trafiłem do niego i zostałem zatrudniony na stanowisku - szumnie nazwanym - maintenance, czyli pomoc do wszystkiego" - potwierdził w wywiadzie-rzece.
Tuż przed powrotem do Polski Wojciech wybrał się do Kalifornii i na jednej z imprez u znajomych zobaczył Ewę.
"Zauważyłem ją, bo było luźno. Stała z jakimś facetem. Patrzyłem na nią z nudów" - opowiadał autorce książki "Dlaczego się kochają".
Wojciech Mann przyciągnął ukochaną jak magnes
Wojciech Mann i młodsza od niego o ponad półtorej dekady Ewa Bańska spodobali się sobie od pierwszego wejrzenia, spotkali kilka razy, ale... na tym koniec.
Dziennikarz dopiero po przylocie do kraju zorientował się, że brakuje mu Ewy. Poleciał do Stanów i przekonał ją, żeby wróciła z nim do Warszawy.
Ewa Bańska po latach wyznała na łamach "Rewii", że Wojciech ujął ją charakterem i "niebanalną strukturą ciała".
"Ciekawe w nim jest to, że odbiega od wzorca klasycznego amanta, a przyciąga kobiety jak magnes. I ja jestem tego niezbitym i, mam nadzieję, ostatnim dowodem" - powiedziała.
Wojciech Mann twierdzi z kolei, że w Ewie spodobał mu się - to jego określenie - całokształt.
Wojciech Mann o fascynacji żoną. Oto kim dla niego jest Ewa
Wieloletni gospodarz kultowej "Szansy na sukces" nie kryje, że żona go fascynuje.
"Uważa ją za nieodgadnione, wspaniałe zjawisko. Za połączenie nowoczesnej kobiety i tradycjonalistki. Odkrywa w niej stale coraz to nowe szlachetne cechy" - napisała Krystyna Gucewicz w "Dlaczego się kochają" po rozmowie z dziennikarzem i jego ukochaną.
Zakochani najpierw zostali rodzicami, potem wzięli ślub.
Wojciech i Ewa na początku tworzyli "rzymskie małżeństwo". Dopiero gdy na świat przyszedł ich syn Marcin, zdecydowali się sformalizować swój związek. O ślubie i przyjęciu dla najbliższych mówią, że były skromne, ale niezapomniane.
"Wesele nie było takie, jak być powinno. Nie było wynajętej żadnej sali ani samochodu z lalą na masce. Było bardzo kameralnie, ale muzyka to była moja robota" - wspominał dziennikarz w wywiadzie dla "Gali".
Wojciech Mann doskonale pamięta, że kiedy Marcin był jeszcze mały, cały czas drżał o jego bezpieczeństwo.
"Byłem ojcem roztrzęsionym. Marcin urodził się, gdy miałem czterdzieści trzy lata. (...) Kiedy ktoś staje się ojcem w wieku dwudziestu lat, ma inną perspektywę" - opowiadał w wywiadzie-rzece.
Wojciech przyznaje, że nie umiał bawić się z synem, nie chodził z nim na spacery, nie grali razem w piłkę. Twierdzi, że to zasługa Ewy, że Marcin wyrósł na "fajnego faceta". On tylko puszczał mu swoje ulubione płyty, opowiadał o muzyce i nie przeszkadzał w budowaniu zamków z klocków.
"Sądzę, że udało nam się wychować kulturalnego człowieka, który słyszy i rozumie, co się do niego mówi, sam ładnie mówi i słucha dobrej muzyki" - powiedział na łamach "Vivy!".
Wojciech Mann chce, żeby syn był z niego dumny
Wojciech Mann wyznał kiedyś, że czasami żałuje, że Marcin jest jedynakiem.
"Chyba żałuję, że nie mam więcej dzieci. Myślę, że dałbym radę wychować dwójkę albo trójkę" - zwierzył się w rozmowie z "Vivą!".
Dziennikarzowi zawsze bardzo zależało na jednym - żeby syn był z niego dumny.
"To jedna z najważniejszych rzeczy, by dziecko, myśląc o rodzicach, czuło dumę. Wszystko jedno, w którym momencie życia. Nawet gdy ich już nie ma. Wiadomo, że czas czyści złe wspomnienia, lecz lepiej, by ich w ogóle nie było i by dziecko z podniesioną głową mogło mówić o swoim ojcu" - stwierdził na kartach książki "Głos".

Źródła:
- Książka "Głos. Wojciech Mann w rozmowie z Katarzyną Kubisiowską", wyd. 2020
- Wywiady z W. Mannem: "Gala" (styczeń 2011), "Viva!" (grudzień 2022)
- Wywiad z E. Bańską, "Rewia" (styczeń 2024)
- Książka K. Gucewicz "Dlaczego się kochają, czyli życie na różowo", wyd. 1995
Czytaj też:
Mann nagle ujawnił prawdę o Ewie Bem. Ich pierwsze spotkanie nie było miłe
Dawno niewidziany Wojciech Mann zjawił się na pogrzebie przyjaciela. Potrzebował wsparcia








