Marta Nawrocka oficjalnie od 6 sierpnia sprawuje w naszym kraju funkcję pierwszej damy. Tuż po zaprzysiężeniu jej męża kobieta udzieliła paru wywiadów, w których opowiadała m.in., że chce być aktywna w przestrzeni publicznej, ale nie zamierza się wzorować na żadnej ze swych poprzedniczek.
Z pewnością nie wzoruje się na Agacie Dudzie, która nie należała do przesadnie aktywnych pierwszych dam, a jej milczenie stało się wręcz memogenne.
Marta Nawrocka od samego początku postanowiła pokazać się, jako osoba niezwykle aktywna, która jest zawsze blisko "ludzkich spraw".
Eksperci modowi zachwycają się się kolejnymi stylizacjami, które chętnie omawiane są przez media show-biznesowe. Do tego wszystkiego Marta Nawrocka ruszyła z własną fundację, więc ma ręce pełne roboty.
Jak jednak wiadomo, pierwsze damy w naszym kraju nie otrzymują żadnej pensji, a jednocześnie wymaga się od nich tego, by zrezygnowały z dotychczasowych zajęć.
Od lat temat pensji dla pierwszej damy wraca jednak jak bumerang. Ostatnio w sprawie zrobiło się jeszcze głośniej, gdy do Sejmu trafiła petycja dotycząca ustalenia pensji dla pierwszej damy.
"Pismo zakłada, że małżonka głowy państwa przez pięć lat, czyli przez okres trwania kadencji prezydenta, miałaby otrzymywać świadczenie w wysokości pensji, którą otrzymywała zanim zaczęła pełnić rolę pierwszej damy" - informuje "Super Express".
Fatalne wieści ws. Marty Nawrockiej. Najnowsze doniesienia nie zostawiają już żadnych złudzeń
Autorzy petycji podkreślają, że poświęcenie pierwszych dam powinno być wynagradzane, bo same nie mogą w tym okresie pracować w dotychczasowych zawodach.
Jak się jednak okazuje, Polacy mają jednak nieco inne zdanie w tej kwestii.
Sondaż dla "Super Expressu", który przeprowadził Instytut Badań Pollster nie pozostawił złudzeń.
"51 proc. badanych jest przeciwnych pensji dla żony prezydenta, za takim rozwiązaniem jest 49 proc. osób" - informuje tabloid.
Przeczytajcie również:
Po jej wywiadzie z Nawrocką zrobiła się afera. Dopiero teraz zdradziła kulisy
Kolejna wpadka Marty Nawrockiej. Ekspert wskazał jasno
Marta Nawrocka pod lupą ekspertki. Chodzi o jej angielski: "Ledwie kilka słów"








