Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl
Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »

Terrazzino zdradzony i porzucony

Przystojny tancerz zwierza się w wywiadzie ze swojej nieszczęśliwej miłości, opowiada o samotności, konflikcie z Justyną Steczkowską oraz powodach rezygnacji z "Tańca z gwiazdami".

W rozmowie z pismem "Świat & Ludzie" Terrazzino (28 l.) oświadcza, że nie ma zamiaru brać udziału w kolejnej edycji "Tańca z gwiazdami". Dlaczego?

Reklama

"Na grudzień, gdy program się skończy, robię już wiele planów. Zwolnię tempo, będę żył swobodniej i ruszę w jakąś szaloną podróż noworoczną. Może do Tajlandii?"

Być może Stefano ma także dość swoich partnerek i ich kaprysów. Przyznaje, że miewał spięcia z Justyną Steczkowską - największy przed ćwierćfinałem:

"Oboje mieliśmy wtedy zły dzień." - wspomina. "Ktoś coś powiedział, ktoś coś dodał. I rzeczywiście, nie było przyjemnie, a tu właśnie zaczynał się program. Stąd może niezbyt udany walc wiedeński, który kosztował nas punkty."

Z poprzednimi partnerkami z programu także chyba nie układało mu się najlepiej, bo nie utrzymuje z nimi kontaktu: "Myślę, że Kinga jest zajęta przy programie You can dance. Kasi Tusk pogratulowałem zwycięstwa jej taty w wyborach parlamentarnych. Podziękowała mi SMS-em. Kasia często bywa w Warszawie, ale na kawę się nie umawiamy."

Stefano wspomina także niemiły incydent ze swojego życia. Kilka lat temu dziewczyna, w której był bardzo zakochany, rzuciła go dla jego przyjaciela.

"Bardzo przeżyłem nasze rozstanie. Wiem, jak ten ból smakuje. Od tamtego czasu minęły trzy lata, jestem sam. Owszem, czasem jakaś dziewczyna mnie zauroczy, ale na krótko. I wszystkie dziewczyny porównuję do Angeli. Nie jestem takim typowym Włochem, nie szukam przygód."

Drogie panie, to brzmi jak oferta matrymonialna. Do dzieła!

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje