Agata Kulesza o filmowej "Lalce". Zgodziła się od razu
1 września do kin weszła "Lalka", otwiera się w nowym oknie w reżyserii Macieja Kawalskiego, otwiera się w nowym oknie. Reżyser zebrał w nim prawdziwie gwiazdorską obsadę. Aktorzy należący do śmietanki polskiego kina decydowali się grać nawet niewielkie role, by tylko wziąć udział w tym projekcie. Do takich należy Agata Kulesza. Wystarczył jeden telefon.
"Dostałam rolę pani Meliton bez udziału w castingu. Któregoś dnia zadzwoniła moja agentka i powiedziała: »Taka nieduża rola, ale z Marcinem Dorocińskim i w kostiumie«. Od razu zdecydowałam: »Biorę!«. Jestem pełna podziwu, że udało się zgromadzić takie nazwiska" - wspomina zachwycona aktorka w rozmowie z "Vivą!".
Kulesza przyznaje, że zagranie w adaptacji "Lalki" było spełnieniem jej marzeń. Z kolei Karolina Gruszka mówi o tym, jakie emocje towarzyszyły całej obsadzie już po wejściu na plan.
Gwiazdorska obsada "Lalki". Każdy chciał mieć swój udział
Karolina Gruszka, otwiera się w nowym oknie w "Lalce" gra Florentynę - kuzynkę Izabeli Łęckiej. Książkę Bolesława Prusa uważa za jedną z najpiękniejszych polskich powieści. Możliwość zagrania w jej adaptacji wciąż nie przestaje jej zachwycać.
"Rozmach tej produkcji, obsada, pomysł na tę ekranizację sprawiły, że każdy chciał mieć swój udział w tym projekcie, niezależnie od tego, czy miał do zagrania dużą czy maleńką rolę. Mieliśmy poczucie, że wszyscy bierzemy udział w dużej przygodzie" - dodaje.
I tak jest rzeczywiście. Reżyser Maciej Kawalski przyznaje, że kiedy odzywał się do aktorów z propozycją, to od nikogo nie usłyszał: "Nie, dziękuję, to nie moje klimaty". I to pomimo tego, że niektórzy zagrali naprawdę mikroskopijne role. Jan Peszek pojawia się na ekranie przez około 20 sekund, a Dawida Ogrodnika widzimy jedynie na początku filmu.
Maciej Kawalski o atmosferze na planie "Lalki"
Reżyser Maciej Kawalski, otwiera się w nowym oknie mówi wprost: cały zespół twórców "Lalki" podszedł do materiału źródłowego i samego scenariusza z wielkim szacunkiem. Zarówno obsada aktorska, jak i filmowcy zdawali sobie sprawę, że możliwość pracy przy takim dziele zdarza się często. To dlatego podczas zdjęć panowała wyjątkowa atmosfera.
"Wszyscy podeszliśmy do tego z ogromnym szacunkiem, bo możliwość zagrania w takim filmie nie zdarza się często. Mieliśmy poczucie, że dzieje się coś wyjątkowego, że dotknęliśmy fantastycznej historii" - mówi filmowiec.
Kawalski wyjaśnia, że szczególną różnicę było widać już po tym, jak wyłączano kamery. Zazwyczaj w tym momencie pojawia się luźna atmosfera - tym razem było inaczej.
"Na planie była wyjątkowa atmosfera, a czuło się to szczególnie po zakończonych ujęciach. Ujęcie to jest moment absolutnego skupienia. Ale gdy się kończy, wszyscy rzucają się do jakichś zadań - trzeba coś poprawić w wyglądzie, napić się kawy. Jest gwar i krzątanina. Tu bardzo często wszyscy trwaliśmy jeszcze przez jakiś czas w tym skupieniu. To była prawdziwa magia kina" - dodaje na koniec.

Zobacz:








