Dorociński i Kondrat spotkali się na planie "Lalki". Oto jak to się skończyło
Wyczekiwanie na nową wersję "Lalki", otwiera się w nowym oknie trwało kilkanaście miesięcy. Od wiosny ubiegłego roku z tygodnia na tydzień kinomani dowiadywali się coraz więcej zarówno na temat produkcji, jak i jej, obfitującej w znane nazwiska, obsady.
Największe poruszenie wywołały oczywiście te, którym przypadły w udziale szczególnie istotne dla opowieści role. A w przypadku Marka Kondrata, wcielającego się w Ignacego Rzeckiego, zaskoczenie było tym większe, że tą kreacją miał powrócić do kilkunastu latach na duży ekran.
Marcin Dorociński, grający głównego bohatera - Stanisława Wokulskiego, już nie ukrywa, jak zareagował na wiadomość o udziale aktora. Jego przeczucia się sprawdziły.
Niespodziewanie wyszło o Kondracie i Dorocińskim. Dopiero zagrali razem, a tu takie wieści. Oto jak naprawdę wygląda ich relacja
Zarówno w oryginale, jak i w filmie, Wokulskiego i Rzeckiego łączy silna więź. Nic dziwnego, że Dorociński zastanawiał się, kto będzie jego ekranowym przyjacielem.
"Kiedy dowiedziałem się, że Marek Kondrat będzie grał Ignacego, pomyślałem: 'Nie mam się czego lękać, to będzie wspaniała przygoda'. Przecież to Marek Kondrat - wielki aktor i wspaniały człowiek. I nie pomyliłem się" - powiedział w rozmowie z magazynem "GQ".
Okazuje się, że porozumienie między reprezentującymi różne pokolenia aktorami, a w konsekwencji i ich postaciami, nawiązało się zupełnie naturalnie i szybko.
"Właściwie ta relacja wyniknęła między nami bardzo naturalnie, trochę mimowolnie - z naszego podejścia do pracy i wzajemnego szacunku. Kręcenie 'Lalki' wielokrotnie mieszało się z życiem. Przypatrywałem się Markowi, jego przygotowaniom do wejścia na plan, próbom, temu, jak uczy się tekstu, jak pracuje i jak pozostaje otwarty na improwizację. Był też niezwykle uważny na partnera - patrzył w oczy, słuchał, dawał dobrą energię" - wyjawił 53-latek.

Kondrat nie szczędził pochwał pod adresem Dorocińskiego
Co ciekawe, to ponoć właśnie udział Dorocińskiego zachęcił Kondrata do podjęcia się tego przedsięwzięcia.
"Najpierw popatrzyłem na obsadę, bo tytuł to znam. 'O, koleżka będzie kreował [Wokulskiego], dobrze. To trzeba go wspomóc'. Uważam, że mało jest, jeżeli w ogóle są aktorzy, którzy do Wokulskiego bardziej pasowali niż Marcin" - chwalił młodszego kolegę z planu w majowej rozmowie z Filmwebem.
Panowie po raz pierwszy mieli okazję tak blisko ze sobą współpracować.
"A spotkanie to rzeczywiście jest takie, że choć myśmy [w przeszłości - przyp. aut.] mieli okazję, to ono obrazuje upływ czasu i to, w jaki sposób Marcin wzrasta" - dodał 75-latek, wspominając ich krótkie zetknięcie na planie filmu Marka Koterskiego sprzed dwóch dekad.
Zobacz też:








