Rosnąca liczba samorodnych talentów aktorskich podzieliła branżę. Niektórzy, jak Julia Wieniawa, wręcz za punkt honoru stawiają sobie udowodnienie wszystkim, że bez dyplomu można osiągnąć sukces.
Inni, jak, Edyta Herbuś, z czasem zrozumieli, że ukończenie studiów kierunkowych otwiera wiele drzwi.
Wysocki i Wiśniewska krytykują aktorów bez dyplomu
Starsze pokolenie aktorów patrzy na amatorskie talenty z mieszanymi uczuciami. Wojciech Wysocki, absolwent warszawskiej PWST, ubolewał niedawno w rozmowie z "Telemagazynem", że młodzi nie potrafią już występować z teatrze bez mikroportu, bo nikt ich nie nauczył pracy z głosem:
"Coraz więcej jest przedstawień w teatrze, w których potrzebny jest mikroport. Dlaczego? Bo aktorzy nie mają głosu, nie mają dykcji".
Jego koleżanka po fachu, wybitna aktorka, Ewa Wiśniewska ma na ten temat znacznie bardziej radykalną opinię. Jak tłumaczyła w rozmowie z "Plejadą" nazywanie aktorami osób bez dyplomu to nieporozumienie:
"Jeżeli nie skończysz szkoły teatralnej, to jesteś amatorem. Chciałabym zobaczyć, jak ktoś z ulicy wchodzi do filharmonii i gra koncert Chopina. Albo do cyrku i występuje na trapezie. Pojawiają się takie nieszczęścia zawodowe i nie dość, że twierdzą, że potrafią grać, to jeszcze zapisują do ZASP-u, bo czują się aktorami".
Elżbieta Jarosik też jest stanowcza
Elżbieta Jarosik, absolwentka łódzkiej PWSTiF, aktorka, która podbiła serca widzów rolą Teresy Maj w "Niani", obiecała w rozmowie z Plejadą, że nigdy nie uzna celebrytki bez ukończonej uczelni za prawdziwą artystkę:
"I to państwową, a nie jakąś prywatną. Za dużo osób uważa się za aktorów i coraz trudniej o pracę w tym zawodzie. Załamana jestem tym, że coraz częściej w filmach, serialach, a nawet spektaklach, obsadzani są celebryci. W głowie mi się to nie mieści".
Jerzy Bończak nie gryzł się z język ws. celebrytów
Wszystkich stanowczością przebił Jerzy Bończak. Aktor, który dyplom zdobył w warszawskiej PWST, wybitny talent komediowy, znany jest z tego, że z nawet niewielkiej roli potrafi zrobić aktorską perełkę, co udowodnił choćby z "Ogniem i mieczem".
Nie gryzł się z język mówiąc o aktorach, którzy braki talentu próbują nadrabiać popularnością. W rozmowie z Plejadą nie pozostawił złudzeń co do swojej opinii na ich temat:
"Moim najważniejszym doświadczeniem - mnie prywatnego - był pobyt i nauka w szkole teatralnej, gdzie spotkałem się z wybitnymi absolutnie profesorami. Są aktorzy utalentowani i nieutalentowani, ale również ci nieutalentowani robią kariery dzięki Instagramom, ściankom i innym pobocznym, pozazawodowym, działaniom".
Zobacz też:
Jerzy Bończak ma 77 lat i wciąż pojawia się na ekranie. Musi dorabiać do emerytury
Kariera słynnego aktora mocno wyhamowała. Gdy zdjął obrączkę, wszystko się zmieniło
Gwiazdor kultowego serialu stał nad przepaścią. Żona uratowała mu życie i karierę








