Monika Richardson w swym życiu miała trzech mężów, ale jedynie z drugim w kolejności doczekała się wspólnych pociech: syna Tomka oraz córkę Zofię.
Jakiś czas temu dziennikarka opowiadała w jednym z podkastów, że jest bardzo dumna z syna, który bardzo się usamodzielnił i zaczął nawet pracować na własne utrzymanie.
Tomasz nie poszedł w ślady rodzicielki i nie wkroczył do show-biznesu. Zatrudnił się jako kierowca firmy przewozowej.
Niestety, synowi Moniki przyszło się właśnie pożegnać z pracą taksówkarza, a wszystko przez skargę jednego z pasażerów.
Monika Richardson oburzona. Jej syn stracił pracę z dnia na dzień
Jego mama nie kryje oburzenia i jest przekonana, że niezadowolona osoba musiała źle odczytać zachowanie jej pociechy. Tomasz jest bowiem osobą w spektrum, co objawia się m.in. tikami i odbieranym jako osobliwe zachowaniem. Monika jest przekonana, że pasażer mógł błędnie stwierdzić, że Tomek prowadzi pod wpływem procentów.
Gwiazda przyznała też, że tego typu skargi pojawiały się wcześniej, ale udawało się wszystko wyjaśnić. Tym razem jednak napotkali w firmie opór. Nie uznano stosownych zaświadczeń o przypadłości Tomka, a nawet zasugerowano, że są one nieautentyczne.
Monika nie kryje swego oburzenia, bowiem jej syna wyrzucono z dnia na dzień i nie pozwolono niczego osobiście wyjaśnić. Tomasz dostał odgórny zakaz pojawiania się w budynku firmy.
"Odpowiedź [firmy przewozowej - przyp. red.] zawsze była anonimowa, odwołania nie dawały rezultatów, współpraca została ostatecznie zerwana, a Tomasz dostał zakaz pojawiania się w biurze" - przekazała oburzona Monika.
Richardson zapowiedziała, że bierze sprawy w swoje ręce i postara się wszystko odkręcić, nie wykluczając pomocy prawników.









