Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Syn Lecha Wałęsy ukradł ze sklepu świeczkę zapachową?!

​Kolejne kłopoty w rodzinie Wałęsów. Tym razem chodzi o jednego z synów Lecha Wałęsy, Sławomira. 45-latek został posądzony o kradzież, ale nie przyznaje się do winy. Przekonuje, że to nieporozumienie.

W rodzinie Wałęsów wiele się dzieje i niejednokrotnie informacje o członkach rodu lądują na łamach gazet. Kilka lat temu głośno było o wypadku Jarosława Wałęsy. Syn byłego prezydenta odniósł poważne obrażenia po tym, jak podczas przejażdżki na motorze został potrącony przez auto. Kierowca samochodu osobowego nie ustąpił mu wówczas pierwszeństwa, ale w toku śledztwa wyszło na jaw, że Jarosław znacznie przekroczył dopuszczalną prędkość.

Reklama

Z kolei we wrześniu zeszłego roku sporo pisało się o wnuku Lecha Wałęsy. Zarzucano mu napaść na kobietę. "Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, kiedy Dominik W., syn Przemysława Wałęsy (42 l.), wpadł w szał i zaatakował kobietę, był trzeźwy, nie znajdował się tez pod wpływem narkotyków" - pisał "Super Express".

Na początku bieżącego roku na rodzinę Wałęsów spadł ogromny cios. W gdańskim mieszkaniu znaleziono ciało Przemysława Wałęsy. Sekcja zwłok wykluczyła, by do jego śmierci przyczyniły się osoby trzecie. Trójmiejskie media spekulowały, że powodem był "niezdrowy tryb życia". 

Brat zmarłego, Sławomir, w rozmowie z "Super Expressem" opowiadał o problemach z alkoholem - zarówno swoich, jak i europosła. "Czasami z Przemkiem nie gadaliśmy nawet po pół roku, ale zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Dzwoniłem do niego dzień po tym, jak opuścił ośrodek terapeutyczny. Martwiłem się o niego. Próbowałem wyciągnąć brata z alkoholizmu" - opowiadał i dodawał "Jak ojciec został prezydentem, ja zacząłem pić, by stać się bardziej śmiały. W taki sposób się uzależniłem".

I to właśnie Sławomir Wałęsa jest bohaterem najnowszych medialnych doniesień. Podobno wpakował się w kłopoty! Jak czytamy w "Super Expressie", został posądzony o kradzież świeczki zapachowej ze sklepu!

"Potwierdzam, że do jednego ze sklepów na toruńskim Rubinkowie została wezwana policja w sprawie kradzieży. Chodzi o wykroczenie. Policjanci wyjaśniają, czy do kradzieży doszło. Będziemy przesłuchiwać świadków i zabezpieczymy monitoring - powiedziała tabloidowi podinspektor Wioletta Dąbrowska, rzecznik prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Toruniu. "Policjanci nie przeprowadzali badań na zawartość alkoholu u zatrzymanego mężczyzny. Potwierdzam, że zatrzymany przez ochronę to Sławomir W." - dodała.

Co na to wszystko sam zainteresowany? Z jego słów wynika, że to wszystko to wielkie nieporozumienie. Wcale niczego nie ukradł, a zakupił dwa dni wcześniej i po prostu nie wyciągnął z kieszeni przed kolejną wizytą w sklepie.

"Nie ukradłem żadnej świeczki zapachowej. Miałem ją w kieszeni, bo w tym samym miejscu kupiłem ją dwa dni wcześniej. (...) Do sklepu poszedłem po piwo. Zostałem zatrzymany przez ochroniarza i zaprowadzony do kantorka. Tam chciał mnie przeszukać. Powiedziałem, że to może zrobić tylko policja, więc wezwał patrol" - wytłumaczył syn Lecha Wałęsy.

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sławomir Wałęsa | Lech Wałęsa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje