Oto jakie wykształcenie mają Sławomir Zapała i Magdalena "Kajra" Kajrowicz
Od ponad dziesięciu lat Sławomir Zapała i Magdalena Kajrowicz, zwana Kajrą, odnoszą ogromne sukcesy na scenie. Do ich hitów bawią się ludzie na festiwalach i weselach, a bez przeboju "Miłość w Zakopanem" właściwie nie liczy się sylwester. Inaczej wyglądała sprawa dwadzieścia lat temu, bo właśnie wtedy oboje ukończyli PWST w Krakowie.
Pomimo zapełnionego grafiku koncertowego nie zrezygnowali całkiem z gry aktorskiej. Jeszcze kilka lat temu można ich było zobaczyć w takich serialach, jak "Na dobre i na złe" i "Blondynka". Obecnie najczęściej odrzucają propozycje, nie narzekając na problemy z karierą. Jednak w 2006 roku, tuż po studiach, wcale nie było tak różowo. Opowiedzieli o tym w podcaście Magdy Mołek "W moim stylu".
Sławomir Zapała i Kajra długo mieli problemy z pracą w zawodzie
W wywiadzie u Mołek Sławomir i Kajra opowiadali, że w przeszłości z pracy z reżyserami często brakowało im sprawczości. Zapała chciał grać w pozytywnych produkcjach, jednak filmowcy mieli inne zdanie i lubili "wyciągać złe rzeczy i je rozdmuchiwać". Nie brali przy tym odpowiedzialności za aktorów - lubili wprowadzać ich w ten stan, ale nie pomagali "wrócić do rzeczywistości".
Ale nie był to jedyny problem. Tuż po szkole teatralnej bardzo wiele czasu zajmowało im poszukiwanie pracy. O przedziwnych sytuacjach, jakie temu towarzyszyły, opowiedziała Kajrowicz.
"Właściwie naszą pracą było szukanie pracy. I oczywiście aktor jeździ od spotkania na spotkanie, od reżysera do reżysera. Od teatru do teatru. Uczą cię, że masz nieść ten kaganek, żee nie wolno się sprzedać. Żadne reklamy, żadne seriale. Że to ma być prawda sceniczna, że wszystko ma być prawdziwe" - zaczęła żona muzyka.
Sławomir i Kajra szczerze o spełnieniu artystycznym
Zapała i Kajrowicz szybko się przekonali, że treści, które przekazywali im profesorowie na studiach i dyrektorzy teatrów nijak się mają do rzeczywistości.
"Nagle widzisz, że twoi profesorowie grają w reklamach i serialach, a dyrektorzy teatru mówią ci: »A w jakim serialu pani ostatnio grała? A, no to jak pani już będzie grać, to proszę wrócić. Zapraszam serdecznie«. I ja tak odbijałam się od wielu teatrów" - przyznała z goryczą.
Teraz jednak oboje przyznają zgodnie, że czują się spełnieni i szczęśliwi.
"Czuję szczęśliwy jako artysta. I czuję, że wreszcie to jest na naszych zasadach. I jeżeli sobie coś wymarzę, to mam możliwość to zrobić - i na takim poziomie, jak mi się zawsze marzyło. I to przynosi efekty, więc jestem szczęśliwy. Czuję się we właściwym miejscu" - podsumował Sławomir.
Zobacz też:
Sławomir i Kajra przyznali się do kryzysu. Nie jest tak słodko
Sławomir i Kajra zaśpiewali w Toruniu. Nagle na scenie pojawił się ktoś jeszcze
Niebywałe, co spotkało Kajrę i Sławomira. Wszystko pokazali w sieci








