Karolina Wajda nie kryje, że chciała zostać aktorką, ale po zagraniu kilku ról zrezygnowała z aktorstwa i wybrała inną ścieżkę kariery.
"Rozstanie z filmem było trudne, bo ja bardzo lubię i atmosferę panującą na planie, i to, co dzieje się z tyłu kamery. Jednak wcale nie było mi łatwo kroczyć drogą rodziców" - wyznała podczas wizyty w "Pytaniu na śniadanie".
"To, że mam niezwykłych rodziców, w pewnym sensie było dla mnie obciążeniem" - powiedziała.
Mama wiele dla niej poświęciła. Teraz to ona się o nią troszczy
Gdy Karolina przyszła na świat, jej mama od dawna już miała status jednej z największych gwiazd polskiego kina. Beata Tyszkiewicz była jednak gotowa zrezygnować z własnych ambicji, jeśli wymagałoby tego dobro Karusi, bo tak nazywała Karolinę, a potem także jej młodszej o 10 lat siostry Wiktorii.
"Moje życie polega na tym, by odgadywać marzenia moich córek i pomagać im je realizować. Rzucę wszystko, żeby być przy nich, gdy mnie potrzebują. W każdej sprawie mogą na mnie liczyć" - napisała w autobiografii.
Karolina Wajda potwierdza, że mama, choć była bardzo zapracowana, zawsze miała dla niej czas. Zabierała ją ze sobą na plany filmowe, jeździły razem na wakacje, podczas których były nierozłączne.
Właśnie dlatego, by móc wieczorem układać córkę do snu, Beata Tyszkiewicz zrezygnowała z pracy w teatrze.
"Poświęciłam teatr, bo nie mogłam sobie pozwolić na przebywanie cały dzień, do późnego wieczora, poza domem" - tłumaczyła w swej książce.
"Byłyśmy blisko i nadal tak jest. Łączy nas nie tylko więź matki i córki, ale i przyjaźń. Teraz to ja się o nią troszczę. Wzajemna troska była i jest dla nas wyrazem miłości" - opowiadała Karolina w "Pytaniu na śniadanie".
Jest wdzięczna Beacie Tyszkiewicz za ojca, którego jej wybrała
Rodzice Karoliny rozstali się, kiedy była mała. Andrzej Wajda regularnie ją odwiedzał, a odkąd kupił dom na Żoliborzu, to tam spędzała weekendy i święta.
"Został mi też po nim wspaniały dworek w Głuchach, który był jego niezrealizowanym, niestety, marzeniem o spełnieniu życia rodzinnego" - wyznała Karolina Wajda w wywiadzie dla "Vivy!".
"Kiedy byłam mała, mama mówiła mi, że nie mogę się źle zachowywać, bo przyniosę wstyd tacie. Czy żyłam w jego cieniu? Raczej w blasku" - dodała.
Beata Tyszkiewicz wie, że jest dla Karoliny autorytetem. Kiedyś córka wręczyła jej list z podziękowaniem za wszystko, co od niej dostała. Aktorka przechowuje go w domowym archiwum jak relikwię.
"Dziękuję Ci za to, że najpiękniejsze, co w życiu widziałam, począwszy od biedronki, a skończywszy na Paryżu, Ty mi pokazałaś. Za to, że gdy patrzę na Ciebie, czuję się lepsza. I za ojca, którego mi wybrałaś" - napisała Karolina.
"Nigdy w życiu nie widziałam mamy bezradnej, bezsilnej. Zawsze wiedziałam, że jej nie dorównam. Nie dlatego, że jest wspaniałą aktorką czy piękną kobietą, ale w jej człowieczeństwie" - stwierdziła w rozmowie z "Vivą!".
Beata Tyszkiewicz pamięta, jak córki powiedziały jej przed laty, że będzie im trudno znaleźć sobie mężów, bo nikt nie wytrzyma konkurencji z nią.
Córki Beaty Tyszkiewicz wiedziały, co im wolno, a czego nie
Karolina Wajda przyznaje, że mama doskonale wiedziała, jak chce ukształtować ją i jej siostrę Wiktorię.
"Nie łamała naszych charakterów, a umiejętnie nakłaniała nas do pewnych rzeczy. Nie zmieniała zdania w żadnej sprawie. Paradoksalnie to mi dawało poczucie bezpieczeństwa" - wspomina w "Gali".
"Mama wyraźnie określała granice, co nam wolno, a czego nie, i była w tym konsekwentna. Nie mogłyśmy chodzić do szkoły ubrane jak papugi, nie mogłyśmy wracać późno do domu, nie wolno nam było okazywać agresji i histeryzować. W domu miał być zawsze spokój" - opowiadała w wywiadzie dla "Vivy!".
Karolinie brakuje rozmów z ojcem. Bardzo za nim tęskni.
"Codziennie myślę o tacie, nie umiem mówić o nim w czasie przeszłym" - mówi.
Źródła:
1. Wywiady z K. Wajdą: "Viva!" (luty 2017 i kwiecień 2024), "Gala" (wrzesień 2009), "Pytanie na śniadanie" (grudzień 2025)
2. Książka B. Tyszkiewicz "Nie wszystko na sprzedaż", wyd. 2003








