Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Rio 2016: Paweł Fajdek tłumaczy się z fatalnego występu na igrzyskach. Wszystko przez pogodę?

Paweł Fajdek (27 l.) był naszą wielką nadzieją na kolejny złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Rio. Jednak stało się coś nieprzewidzianego i młociarz odpadł w eliminacjach. Po zawodach opublikował bardzo emocjonalne wideo.

Fajdek jest bardzo rozgoryczony słabym wynikiem, jaki osiągnął w Rio. Był murowanym kandydatem do olimpijskiego złota, więc jego rozczarowanie jest całkowicie zrozumiałe. Zaraz po powrocie do swojego pokoju nagrał filmik, w którym przeprasza wszystkich kibiców.

Reklama

"Chciałbym wszystkich bardzo, ale to bardzo przeprosić. To,co się wydarzyło, jest dla mnie bardzo trudne, to jest najgorsze, co może przytrafić się sportowcowi" - rozpoczął.

Podziękował tym, którzy trzymali za niego kciuki. Zaznaczył, że cieszy się ze wsparcia rodziny, która nie opuści do w tych trudnych chwilach. Zwłaszcza, że przeżywa teraz ogromną traumę.

"Przede mną najtrudniejszy okres w moim życiu. W Londynie dałem ciała, spaliłem trzy rzuty, tutaj stało się coś, czego nie jestem wstanie sobie wytłumaczyć" - powiedział.

Jego słaby występ jest dla niego wielką niewiadomą, ale ma już kilka przypuszczeń, dlaczego poszło mu tak źle. Wyjawia, że ostatnio nie czuł się najlepiej.

"Oddałem rzut na 100% i było to tylko 72 metry. Fizjologia jest dla mnie niezrozumiała, nie wiem, co się wydarzyło. Po prostu pogoda, która dzisiaj była, już nie pierwszy raz taki upał, powoduje, że coś ze mną jest nie tak. (...) Nie pamiętam w ogóle nic, co wydarzyło się na konkursie. (...) To nie był mój dzień, mój organizm odmówił mi posłuszeństwa" - mówi.

Zaznaczył, że przy rzutach próbnych wszystko było w porządku i osiągał wyniki powyżej 77 metrów. Gdy przyszło do konkursu "odcięło mu prąd, nie miał energii i nie był w stanie rzucać".

Ocenia też, że dopiero teraz okaże się, kto jest prawdziwym fanem. Nie ukrywa, że liczy na wsparcie swoich rodaków. Pragnie, by mieli w pamięci te dobre chwile.

"Od dwóch lat byłem praktycznie nie do pokonania, każde zawody nawet z chorobą i innymi problemami wygrywałem" - przypomina Fajdek.

Na koniec dodaje, że w przyszłym roku na zawodach w Londynie chce zrobić coś, z czego wszyscy Polacy będą dumni. Marzy o tym, aby zmazać plamę, jaką dał w Rio. Nie wyklucza, że pobije rekord świata. Tego mu życzymy! 

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Fajdek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje