Zielińska zastąpiła ją w "Europa da się lubić". Richardson milczała w końcu powiedziała "dość"
Program "Europa da się lubić" był obecny na antenie TVP w latach 2003-2008 i przez półtora miesiąca w 2019 roku. Od początku jego twarzą była Monika Richardson, której format - podobnie jak niektórym jej zagranicznym gościom - przyniósł dużą popularność.
Kiedy niespodziewanie pod koniec lipca wydało się, że wkrótce tytuł wróci do ramówki, większość fanów zapewne oczekiwała, że ponownie poprowadzi go wspomniana prezenterka. Jej miejsce zajęła jednak Katarzyna Zielińska.
Od tego momentu obie panie wielokrotnie były pytane o siebie nawzajem, ale poprzedniczka nie chciała (lub nie mogła) wypowiadać się na temat swojej następczyni.
"'My lips are sealed', co w wolnym tłumaczeniu oznacza: 'Mam zasznurowane usta'" - mówiła Kozaczkowi na kilka dni po ogłoszeniu stacji.
Teraz najwyraźniej jej cierpliwość się skończyła. Oto jak skomentowała angaż Zielińskiej.
Richardson długo się powstrzymywała ws. Zielińskiej i show TVP. Nagle wyparowała o aktorce
W najnowszym odcinku swojego podcastu "PrzełoMY" Richardson rozmawiała z Iloną Łepkowską o zamieszaniu wokół obsady kontynuacji filmu "Nigdy w życiu!". W odpowiedzi na słowa scenarzystki, która ze względu na swój wiek "już mówi to, co myśli", gospodyni nie wytrzymała.
"Siedzę tutaj i trzymam język za zębami, ale już mi jest coraz trudniej, bo jesteśmy chwilę po premierze programu 'Europa da się lubić', który prowadzi Katarzyna Zielińska, znana ci skądinąd z 'Barw szczęścia', aktorka... nie będę mówić czy dobra, czy zła, bo nie mnie to oceniać, ale znana" - powiedziała nagle Richardson.
Widać, że brak jakiegokolwiek kontaktu ze strony produkcji TVP wcale nie jest jej obojętny.
"Nie dostałam zaproszenia nawet na przyjście jako gość. W ogóle nikt do mnie nie zadzwonił. Oczywiście mogłabym teraz (...) [stroić - przyp. aut.] fochy i zacząć opowiadać, jaka Kasia Zielińska jest głupia, ale po co?" - emocjonowała się.
A jeszcze kilka miesięcy temu mówiła zupełnie co innego...

Richardson ulało się ws. "Europa da się lubić". "Nie dostałam zaproszenia"
W grudniu ubiegłego roku podczas spotkania prasowego promującego pewną kampanię społeczną Richardson twierdziła, że nie liczy na propozycję od publicznego nadawcy.
"Dystans do tego, co się mówi, obowiązuje nie tylko konkretne osoby, np. mnie, ale także instytucje. W TVP dystansu nie ma żadnego, a ja kilka razy [ją] skrytykowałam (...). Nie czekam na ten telefon, powiem szczerze" - cytował jej słowa Telemagazyn.
Nadspodziewanie gorzko brzmi również jej opinia na temat Zielińskiej. Choć wcześniej gwiazda zastanawiała się nad zasadnością powrotu formatu, a aktorka jej odpowiedziała, to z późniejszych wypowiedzi tej drugiej wynikało, że relacje pań są raczej poprawne.
"Tak się uśmiecham, bo prasa szuka jakichś rzeczy, żeby nas poróżnić. Absolutnie nie ma takiej możliwości. Znamy się z Moniką, kibicujemy sobie, ale nie było (...) [szansy na spotkanie - przyp. aut.]. Nie widujemy się codziennie, ale myślę, że na pewno mocno trzyma za nas kciuki" - mówiła jeszcze niedawno Plotkowi Zielińska.
Po tym, z czym nagle wyparowała Richardson, ich stosunki mogą ulec ochłodzeniu...
Zobacz też:








