Potwierdziły się doniesienia ws. Ani Mru-Mru. To nie pierwszy raz
Kabaret Ani Mru-Mru początkiem kwietnia ogłosił wyjątkowo szczęśliwe nowiny. Twórcy powrócili na scenę po dłuższej przerwie spowodowaną problemami zdrowotnymi jednego z artystów.
"(...) Michałowi życzymy zdrowia i mamy nadzieję, że uda nam się szybko powrócić do tego, co kochamy najbardziej... do spotkań z Wami podczas spektakli na żywo!" - ogłosili wówczas w mediach społecznościowych.
Jak obiecali, tak zrobili. Artyści kabaretowi powrócili na scenę i regularnie pojawiają się na rozmaitych wydarzeniach. Jednym z nich była cykliczna impreza golfowa Ani Mru-Mru Open, którą panowie organizują we współpracy z polem golfowym pod Lublinem.
Zanosiło się na to od dawna. Płyną szczęśliwe wieści ws. Kabaretu Ani Mru-Mru
Wydarzenie ma wyjątkowy cel - nie tylko łączy sportową rywalizację, ale również ma duże znaczenie pomocowe. Atrakcją dla gości jest także możliwość wspólnego zagrania z kabaretem. W tym roku, mimo trudnych warunków pogodowych, wydarzenie cieszyło się dużym zainteresowaniem, a relacje trafiły już do sieci.
Potwierdziły się radosne doniesienia ws. kabaretu Ani Mru-Mru:
"Ani Mru-Mru tym razem nie było do śmiechu, bo musieli zorganizować od podstaw turniej golfowy i imprezę dla lubelskich VIP-ów. (...)" - można usłyszeć na nagraniu opublikowanym przez zaangażowaną w akcję restaurację.
Także Michał Wójcik chętnie publikował na swoim profilu kadry ze sportowego wydarzenia. Widać, że artyści doskonale odnajdują się w tego typu akcjach i chętnie angażują się w pomoc.
Z kolei Marcin Wójcik o swojej miłości do golfa mówił tak:
"Zaczęło się niewinnie i jak każdy golfista powiem: za późno. Bo każdy golf ma to do siebie, że jak się już zacznie grać w golfa, to kiedy byś nie zaczął, to zawsze stwierdzisz, że zacząłeś za późno i trochę ci tego straconego czasu brakuje w twoim życiorysie. Ale u mnie to się zaczęło w 95. roku. 1995 - to dla młodszych słuchaczy - kiedy byłem u mojego wujka w Anglii i pomieszkiwałem sobie u niego w domu. I on grał w golfa, i w ogródku miał kilka kijów, kilka piłek i sobie tam uderzał. I ja z nudów też zacząłem z nim uderzać. I on mówi: 'To chodźmy na pole'. Zabrał mnie na pole golfowe..." - wspominał w rozmowie z Radiem Lublin.
ZOBACZ TAKŻE:
Nagle spłynęły kolejne wieści ws. Wójcika i Kabaretu Ani Mru-Mru. To już oficjalne, klamka zapadła
Ludzie nie kryją poruszenia po niepokojących doniesieniach z "Ani Mru-Mru". "Nie poddawaj się... "








