Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Olga Szomańska: Rodzinna tragedia uczestniczki "Twoja twarz brzmi znajomo"

Olga Szomańska (33 l.) zaskakuje rewelacyjnymi wcieleniami w muzycznym show "Twoja twarz brzmi znajomo". Niewielu jednak wie, że dwa lata temu przeżyła ogromną tragedię.

W serialu "M jak miłość" budzi sympatię jako Marzenka. Przed kilkoma laty była solistką Piotra Rubika, śpiewając z Przemysławem Brannym "Niech mówią, że to nie jest miłość" - utwór promujący oratorium "Tu Es Petrus". Jako jedyna Polka wystąpiła rok temu ze słynnym tenorem Andreą Boccellim. I to ona wykonuje czołówkę, którą znamy z serialu "Pierwsza miłość".

Reklama

Uzdolnienia artystyczne zawdzięcza mamie Elżbiecie, która ukończyła dyrygenturę, i tacie Włodzimierzowi Szomańskiemu - utalentowanemu kompozytorowi, który założył zespół wokalny Spirituals Singers Band. - Wychowywałam się pod fortepianem. Siedziałam tam, gdy tata pisał muzykę - wspomina w rozmowie z "Rewią". Ale choć widzimy ją nieodmiennie uśmiechniętą, w sercu wciąż ma niezagojoną ranę!

Dwa lata temu przeżyła wielką tragedię. W maju 2014 roku zawodowy kierowca, który wiózł Spirituals Singers Band na koncert, zasnął, zjechał na pobocze i uderzył w źle zamontowaną barierę energochłonną. W wyniku wypadku jej tato stracił życie.

- Jako dziewczynka nie zdawałam sobie sprawy z tego, że obcuję z geniuszem. Mówiłam wtedy do niego: "niech ci będzie, i śpiewałam". Teraz, kiedy go nie ma, wiem, jakim był wspaniałym muzykiem - mówi Olga.

- Piosenki, które stworzył, są doskonałe i wzmacniają mnie. Był wybitną osobowością i wielką inspiracją dla wielu ludzi, występowaliśmy razem niemal do jego ostatnich dni. Dałabym wszystko, żeby móc zaśpiewać z tatą. Żałuję, że nie widzi tego, jak dobrze zaczęło mi się układać w życiu zawodowym. Byłby z pewnością dumny. Czasem myślę, że to właśnie on gdzieś tam w niebie rozpostarł ramiona i opiekuje się mną.

Elżbieta i Włodzimierz Szomańscy, mimo wielu swoich sukcesów, byli niezwykle skromni. Stworzyli kochającą się rodzinę. Przeżyli 47 lat w wielkiej miłości. - Kiedy mama występowała, ojciec, mimo że miał bardzo dużo własnej pracy, z chęcią z wielkiego kompozytora zmieniał się w jej kierowcę. Kiedy z kolei on pracował, mama w wolnej chwili stawała się jego garderobianą - opowiada artystka, dodając, że to właśnie wyniosła z domu - że można realizować się i pomagać sobie wzajemnie.

- Tata powtarzał: rodzina jest najważniejsza! Wciąż z mamą i moją siostrą Agatą próbujemy na nowo poukładać nasz świat, który bez taty nigdy już nie będzie taki sam. Podziwiam mamę. Zawsze była mądra i silna. Zrealizowana zawodowo, ale też oddana rodzinie. Jest dla mnie wzorem - podkreśla Olga.

Mimo ogromnej tragedii zespół Spirituals Singers Band wciąż gra, a jego liderem jest Elżbieta Szomańska, która kontynuuje dzieło męża. Olga Szomańska powiela rodzinne wzory: na scenie jest artystką, a w domu po prostu mamą i żoną. - Mąż Marcin jest też moim menadżerem, a nasz 4-letni syn Władzio jeździ z nami na koncerty. Wbrew pozorom dobrze radzimy sobie z oddzielaniem życia prywatnego od zawodowego - przekonuje aktorka.

Poznali się w teatrze. Każde z nich było po trudnych doświadczeniach. - Chyba zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia, ale musieliśmy dać sobie sporo czasu, zwłaszcza ja, by wyleczyć rany z przeszłości - mówi Olga. - Marcin walczył o mnie i tym mi zaimponował. Tak bardzo we mnie wierzył.

Rola gospodyni pensjonatu w "M jak miłość" jest jej bardzo bliska. Nie wstydzi się tego, że prywatnie jest "perfekcyjną panią domu", sprząta, pierze, gotuje. - Jestem taka trochę śląska pszczoła, u której wszystko musi być na czas zrobione. Gdy wysiadam z pociągu, a na peronie czekają moi dwaj mężczyźni, to w jednej chwili przestaję być artystką. Odpoczywam z synkiem, dla którego jestem księżniczką. Powtarzam Władziowi, że jest wyjątkowym dzieckiem, bo ma... dziadka krasnala - śmieje się Olga.

Skrzaty - jeden z symboli Wrocławia, upamiętniają również znane postacie. Niedawno pod wrocławską filharmonią stanął Szomol z brodą, drapiący się batutą za uchem - na cześć Włodzimierza Szomańskiego. Choć Olga mieszka w Warszawie, często odwiedza rodzinny Wrocław. Podczas spacerów obowiązkowym punktem jest wizyta pod filharmonią, u Szomola. Gdy chłopiec podrośnie, Olga opowie mu całą historię niezwykłej, kochającej się rodziny, której siłę daje muzyka!

Dowiedz się więcej na temat: Olga Szomańska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje