Ojciec chrzestny Macieja Stuhra, Jan Nowicki, zmarły w grudniu 2022 roku wybitny aktor i intelektualista miał za sobą bujne życie. Aktor, uważany za jednego z najprzystojniejszych w historii polskiej kinematografii, lubił wzbudzać kontrowersje.
Burzliwe życie Jana Nowickiego
O jego związkach, spośród których za najgłośniejszy uchodzi romans z reżyserką Mártą Mészáros, krążyły legendy. Z dwóch innych nieformalnych związków dochował się dwojga dzieci. Z córką, mieszkającą w Niemczech, nie utrzymywał kontaktów.
Syn Łukasz z wielkim trudem odbudował relacje z ojcem. Jak daje do zrozumienia w wywiadach, wciąż nie do końca uporządkował swoje emocje związane z tatą i latach spędzonym w jego cieniu.
Maciej Stuhr: takie słowa usłyszał od Jana Nowickiego
Podobnie mieszane uczucia ma wobec Jana Nowickiego jego syn chrzestny, Maciej Stuhr. W "Rozmowach niewygodnych" z Mariuszem Szczygłem wspomina zmarłego aktora jako człowieka o skomplikowanym charakterze. To właśnie od niego usłyszał przed laty gorzką i zaskakującą opinię. Wyznał, jak ona brzmiała:
"Że jestem brzydki bardzo. On nie tyle to powiedział mi, co mojej mamie, to już przeszło do rodzinnej anegdoty. Odwiedził nas kiedyś na wsi, byliśmy jeszcze mali z siostrą, on na nas popatrzył i powiedział: 'Baśka, jakież ty masz potwornie brzydkie dzieci'. Kiedy mu to przypomniałem po latach, powiedział, że nie zmienił zdania".
Maciej Stuhr dostał od chrzestnego wyjątkowy prezent
Jan Nowicki zapisał się w pamięci fanów jako człowiek o wybitnym umyśle, talencie, charyzmie i ujmującym sposobie bycia. Jednak ze wspomnień jego bliskich czasem wyłania się obraz osoby, z którą nie tak łatwo wytrzymać na co dzień. Jak przyznaje Maciej Stuhr, rzeczywiście, jego chrzestny był osobowością pełną sprzeczności:
"Był takim człowiekiem, który celebrował ładne rzeczy w życiu. Mimo swojej, czasami, powierzchowności, cynizmu, którym uwielbiał tryskać na prawo i lewo, prowokować, obrazoburczy, nonszalancki, artystowski, ale było też w nim wiele piękna, które lubił celebrować".
Prawdziwą opinię, jaką Jan Nowicki miał na jego temat, Maciej Stuhr poznał dopiero po jego śmierci. Jak wspomina w rozmowie z Mariuszem Szczygłem:
"Kiedy Janek zmarł, jego żona, Anna zaprosiła mnie do Kowala, bo coś dla mnie zostawił. Przed laty dał mi sztukę ludową (...), która do tej pory straszy. Moja żona się jej boi… Pomyślałem, że pewnie coś takiego. A Jan Nowicki i Marek Kondrat przez ostatnie lata prawie codziennie pisali do siebie listy. I Anna wyciągnęła list Janka do Kondrata. I on napisał coś tak pięknego, w życiu się do mnie tak nie odezwał, jak w tym liście… Że (...) jest ze mnie dumny. Ja się popłakałem przy tym stole. I kazał Annie przekazać mi swój kożuch, który sobie obstalował u kuśnierza i ona mi go wtedy przekazała. (...) Zielony z czarnym barankiem, trochę kuse rękawy ma, ale robi furorę. Na kołnierzu ma jeszcze zapach jego perfum…"
Zobacz też:
Wielkie zmiany w życiu Macieja Stuhra. Dopiero co żona mówiła o problemach
Wielka radość w życiu Macieja Stuhra. Wygadał się jeszcze przed świętami








