Ostatnia decyzja producentów "M jak miłość" wywołała wielkie poruszenie i wzburzenie wśród widzów serialu. Scenarzyści postanowili bowiem zakończyć wątek uwielbianej przez widzów Franki.
W 1907. odcinku doszło do dramatycznego zwrotu akcji, w wyniku którego grany przez Mroczka. Paweł Zduński pożegnał ukochaną Frankę, graną przez Dominikę Kachlik.
Jej ostatnie sceny w "Emce" wywołały zamęt. Kachlik bierze winę na siebie
W sieci zawrzało, a wielu zarzekało się, że przestanie oglądać kolejne odcinki serialu.
W końcu głos zabrała sama aktorka, która poprosiła, by nie winić twórców.
"Nie obwiniajcie produkcji. To jest moja wina! Ja pożegnałam się z serialem. Nie wywalono mnie. Na mnie już czas. Pora iść dalej... Czas na zmiany. Chciałam podziękować ekipie, osobom, które tworzą ten serial" - wyjaśniła.
Fani jednak nadal nie kryli złości i rozgoryczenia. Gwiazda chyba mocno się przejęła nieprzyjemnymi reakcjami ludzi. Postanowił ich nieco uspokoić. Ogłosiła, że Franka jednak wróci do serialu, choć w dość zaskakujący sposób.
Dominika Kachlik wróci do "M jak miłość". Mówi o "France zza światów"
"W dużym skrócie: moje ostatnie dni na planie były we wrześniu. Produkcja i scenarzyści, wiedząc, że to są moje ostatnie chwile z serialem, wymyślili trochę takich scen, które będą emitowane po śmierci Franki: wiecie, taka trochę 'Franka zza światów'. I ja się dowiedziałam, że najbliższy odcinek, w którym będzie emitowana właśnie taka scena, jest w najbliższy poniedziałek" - ujawniła Kachlik na swoim Instagramie.
Oby to nieco udobruchało zawiedzionych widzów.
Zobacz też:
Wyjaśniło się ws. Franki Zduńskiej. Widzowie "M jak miłość" będą rozżaleni
Ludzie oburzeni na scenarzystów "M jak miłość". Mówią, że przestaną oglądać serial TVP. Oto powód
Niebywałe wieści o gwieździe "M jak miłość". Szykują się duże zmiany








