Teleturniej "Familiada" jest obecny na antenie TVP2 już od ponad trzech dekad. Niezmienne jest także to, że prowadzącym format od samego początku jest Karol Strasburger.
Prezenter słynie ze swojego niepowtarzalnego stylu prowadzenia, a jego żarty "suchary" nieustannie zaskakują widzów. Jednak w ostatnim czasie nawet Strasburger nie uniknął krytyki ze strony fanów programów. Wielu ma zastrzeżenia, co do dokładności i precyzji 78-latka. W tej sprawie rozpętała się niezła afera.
Co za wpadka w "Familiadzie". To przebiło nawet "lamę"
Oprócz żartów prowadzącego, "Familiada" słynie także z licznych wpadek i zabawnych sytuacji, które najczęściej są związane z dziwnymi, nietypowymi odpowiedziami uczestników programu.
Legendą i memem stało się już "lama", jako odpowiedź na pytanie "więcej niż jedno zwierzę to...".
Jednak wielu fanów formatu telewizyjnej Dwójki twierdzi, że zdarzenie, do którego doszło w najnowszym odcinku "Familiady" przebija nawet to.
Przy pulpicie spotkały się dwie uczestniczki, a Karol Strasburger zadał pytanie:
"Numer, który najczęściej podajemy w urzędach..."
Odpowiedzi, która padła chyba nikt się nie spodziewał.
Pani Karolina, która jako pierwsza nacisnęła przycisk, odpowiedziała:
"Małżonek, żona".
W studiu zapadła cisza, a zdziwiony Strasburger wyjaśnił, że chodziło o numer, ale odpowiedź już padła, nic nie dało się zrobić.
Druga uczestniczka szybko wskazała "PESEL", zdobywając najwyższą punktację.
Czy to koniec legendarnej "lamy"? Widzowie zdają się być zgodni.
Zobacz też:
Smutne wyznanie Strasburgera. Nikt nie wiedział, co przeżywa gwiazdor
Strasburger ma dość krytyki po aferze w "Familiadzie". W końcu mu się ulało i wyłożył karty na stół
Nie milkną echa głośnej wpadki Karola Starburgera w "Familiadzie". TVP musiała zareagować








