Anna Mucha znalazła sposób na paparazzi. Nie do wiary, co zrobiła
Anna Mucha pojawia się na małym i dużym ekranie regularnie od ponad 35 lat. Życie prywatne aktorki, podobnie jak w przypadku wielu jej znajomych z pracy, niemal od samego początku budziło duże zainteresowanie mediów.
Wraz z rozwojem prasy kolorowej, a później internetu, informacje na temat sfery osobistej gwiazd stały się niezwykle łakomym kąskiem. A fotoreporterzy byli w stanie zrobić wiele, by je zdobyć. Niektórzy posuwali się naprawdę daleko, byleby tylko zrobić "dobre" zdjęcie.
Oczywiście współcześnie nadal można zobaczyć w sieci kadry, na których widać przyłapane w nieformalnych sytuacjach gwiazdy. Wydaje się jednak, że fotografowie nie wykonują ich już za wszelką cenę, przekraczając przy tym pewne niepisane, ale i też te wynikające wprost z obowiązującego prawa granice.
Anna Mucha zawsze umiała sobie jednak z nimi radzić. Nie do wiary, jak kiedyś się wobec nich zachowywała.
Mucha w szczerym wyznaniu o przeszłości. Ma za sobą trudne przejścia. "Była sytuacja, która mnie dużo kosztowała"
Zanim opowiedziała o tym, jak sprytnie korzystała z bliskiej obecności owych niechcianych towarzyszy, aktorka musiała przyznać, że kwestia ta jest o wiele bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Nie jest bowiem tajemnicą, że kiedyś musiała pozwać jednego z fotoreporterów.
"To różnie bywało, szczerze mówiąc. Były momenty w moim życiu, kiedy miałam świadomość tego, że ci ludzie są dookoła i starałam się jakoś to łączyć, czy godzić, czy akceptować, czy korzystać z ich obecności. Natomiast była też sytuacja, która mnie bardzo dużo kosztowała. To było prawo, które się dopiero na naszych historiach kształtowało. (...) To były trudne bardzo momenty (...), czasami nawet (...) przekraczania jakichś granic" - opowiadała w programie "Portret" na kanale youtube'owym "Lustra".
Najgorzej było wtedy, gdy tuż po pojawieniu się na świecie jej pociechy Mucha udała się do mieszkania pod nieznany nikomu adres. Niestety jeden z reporterów podążał za nią, a następnego dnia wpadła na niego pod klatką. Na następnych nie trzeba było długo czekać.
"Moja przyjaciółka powiedziała wtedy: 'Słuchaj, cokolwiek się nie będzie działo, uśmiechaj się'. Wiedziała, że ludzie czytają obrazy, czytają te wrażenia ze zdjęcia. Wiedzieliby, że gdybym ja na przykład była wściekła z tego powodu, okazywała tę swoją złość czy rozczarowanie, to prawdopodobnie dopisanoby do tego gębę, że jestem niezadowolona, nieszczęśliwa w związku (...). A tak po prostu ja zaakceptowałam ten fakt, uśmiechałam się pomimo tego nerwu, który miałam w sobie, i chyba tym wygrałam" - wyznała.
Anna Mucha znalazła sposób na paparazzi. Rozgrywała ich, jak chciała
Mucha dobrze wiedziała, jak wykorzystać zainteresowanie mediów. Niekiedy sama aranżowała sytuacje, aby na przykład wypromować produkty marek, z którymi współpracowała.
"Chodzi mi o granie walorami i świadomość tego, co media kupią i co możesz im sprzedać" - tłumaczyła w tej samej rozmowie.
Czasami nawet dosłownie wysługiwała się fotoreporterami.
"Oni potem chodzili z wózkiem i nosili, ponieważ to było takie miejsce, gdzie trzeba było przejść pod ziemię, bardzo trudne przejście. Ja brałam (...) [pociechę - przyp. aut.] na ręce, a oni chodzili z wózkiem i tak wykorzystywałam ich w tym momencie. Jeden z najsłynniejszych paparuchów nosił mi kiedyś zakupy, ponieważ wtedy stwierdziłam też, że to jest absurdalna sytuacja. Duży, wysoki, rosły, silny facet, który po prostu stoi za krzakami i udaje, że go nie ma. Oboje wiemy, że jest, a ja mam chodzić z siatami. No to powiedziałam: 'Ej, to proszę bardzo, proszę dźwigać'" - opowiadała.
Pomimo że gwiazda wiedziała i nadal wie, jak się obchodzić z paparazzi, do dzisiaj nie ma o nich zbyt dobrego zdania.
"Fotoreporterzy, czyli ludzie, z którymi się spotykam przy okazji ścianek czy eventów, to jest zupełnie (...) inna grupa. Paparuchy to są (...) ludzie, którzy żyją na czyimś nieszczęściu i czekają na to, żeby kogoś przyłapać (...)" - skwitowała.
Zobacz też:
Anna Mucha o publiczności w teatrze. Po 300 spektaklach pamięta jedną sytuację
Anna Mucha gorzko o zakończonej relacji z Wojewódzkim. "Stać go na więcej"
Natasza Urbańska gorzko wspomina zachowanie Anny Muchy w "TzG". "Była bardzo trudna w tamtym czasie"








