Reklama

Reklama

Reklama

Michel Moran zdruzgotany! Gwiazdor TVN usłyszał straszne wieści o synu!

Michel Moran to uwielbiany juror programu "MasterChef". Na co dzień uśmiechnięty gwiazdor TVN przeżywa jednak bardzo trudne chwile, o czym dopiero ostatnio opowiedział. "Będę dalej walczył" - zapewnia. Co dokładnie się stało?

Michel Moran podzielił się z fanami smutnymi informacjami o swoim synu. Gwiazdor potwornie cierpi, bo od dwóch lat nie widział jednej ze swoich pociech.

Gwiazdor z pierwszego małżeństwa ma syna Andrea i córkę Solene. Michel po rozwodzie z ich matką związał się z Haliną, dla której to przeprowadził się do Polski.

Córka Morana zaręczyła się niedawno, a ojciec mógł jej pogratulować osobiście podczas wspólnych wakacji w połowie lipca. 

"Nareszcie po dwóch latach!!! Razem. Szkoda ze Adndrea nie ma" - napisał wówczas kucharz.

Okazuje się, że spotkanie z synem nie będzie wcale takie proste. Wszystko z powodu pandemii i obowiązujących obostrzeń. 

Reklama

Chłopak mieszka bowiem w Nowej Kaledonii, terytorium zależnym Francji, które położone jest około 1400 kilometrów na wschód od Australii.

Niebawem syn będzie obchodził 30. urodziny, więc jego tata chciał się z nim spotkać i razem świętować to ważne wydarzenie.

"Moran pragnie zobaczyć syna, więc postarał się wcześniej o to, aby porozumieć się z władzami Kaledonii. Niestety nie dostał ani jednej odpowiedzi. Ustawa pozwala na wejście na wyspę osobom zaszczepionym dwiema dawkami, które dodatkowo przejdą kwarantannę w hotelu oraz wykonają testy PCR. Wszystko to znany restaurator akceptuje. Jednak nadal czeka na odpowiedź" - donosi "Super Express". 

Juror "MasterChefa" walczy o spotkanie z synem

O swoim dramacie Michel napisała także na swoim Instagramie. Gwiazdor TVN powoli traci nadzieję, że uda mu się zobaczyć z synem...

"Mimo, że to jest francuska wyspa nie mam żadnej możliwości spotkać się z rodziną. Jest smutno, ale to przede wszystkim wstyd i brak szacunku od władz!! Proszę mi powiedzieć, czy jestem jakimś zagrożeniem ???? Skoro mam szczepionkę, akceptuję płatną kwarantannę i dodatkowo na miejscu podwójny test PCR!! Rozumiem, że to mała wyspa i że nie ma chorych tam na miejscu (...) Musiałem to napisać, żeby każde wiedział, że pandemia to nie tylko maska i szczepionka. Takich ludzi jak ja jest na świecie setki tysięcy. Jestem całym sercem z nimi. Będę dalej walczył" - zapewnia Moran.

Trzymamy kciuki, aby wszystko się udało!

***

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy