Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Michał Listkiewicz: Wybaczył morderczyni swojej matki!

Morderstwo dokonane na jego mamie wewnętrznie go okaleczyło. Po kilku latach wybaczył zabójczyni, korespondował z nią, odwiedzał, pomagał finansowo. Długo nie dostrzegał, że się od niej uzależnił.

Czternaście lat temu ta zbrodnia wstrząsnęła nie tylko Warszawą, ale i całą Polską. 72-letnia aktorka i reżyserka Olga Koszutska-Listkiewicz, została brutalnie zamordowana w swoim mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu.

Reklama

Jej syn, znany sędzia piłkarski Michał Listkiewicz (63 l.), nie miał wątpliwości, że jego mama zginęła z powodu... dobroci, którą okazała swojej morderczyni, Anecie.

Zresztą jego samego kobieta ta też omotała. Na kilka lat znalazł się pod jej ogromnym wpływem. 

Pani Olga była człowiekiem o gołębim sercu. Choć sama miała niewiele, pomagała tym, którzy potrzebowali wsparcia.

Pewnego razu, w barze mlecznym, na jej drodze stanęła Aneta. Gdy dziewczyna, zalewając się łzami, opowiedziała jej historię swojego trudnego dzieciństwa, starsza pani zdecydowała sięwyciągnąć do niej rękę. Mimo że miała niewielką emeryturę, dzieliła się z Anetą pieniędzmi, które ta zamieniała na narkotyki. 

Czasem zapraszała ją i jej chłopaka Dariusza na ciepły obiad. Podczas jednej z takich wizyt w ich głowach zrodził się makabryczny plan. Aneta i jej partner postanowili okraść i zabić staruszkę. 

Olga Koszutska-Listkiewicz została znaleziona 13 lutego 2002 r. Zwłoki były potwornie okaleczone: poderżnięte gardło, 28 ran głowy, 14 ran w okolicach serca.

"Moja mama została zamordowana, bo nie była w stanie przejść obojętnie obok tej żebrzącej dziewczyny" – zeznał w sądzie Michał.

Aneta przyznała się do winy i prosiła rodzinę zamordowanej o wybaczenie. 

Myśli o morderczyni nie dawały Listkiewiczowi spokoju, nachalnie wdzierały się do jego głowy, dręczyły, nie pozwalały spać. 

Trzy lata później, po śmierci Jana Pawła II, do sprawczyni zbrodni napisał list: 

"Aneto, ja już Ci wybaczyłem. Moja Mama, spoglądająca na nas z nieba, też. Nie załamuj się, walcz ze złem! Darowałem Ci winę, ponieważ nie umiem żyć w nienawiści".

Potem była odpowiedź i kolejne listy. Michał pomagał jej finansowo, wysyłał paczki, przychodził na widzenia... Dla niej był to jedyny kontakt ze światem poza więziennymi murami, dla niego akt dobroci, który wkrótce przerodził się w rodzaj dziwnej fascynacji i zażyłości.

W końcu do Listkiewicza dotarło, że zaczyna traktować Anetę, jak bliską mu osobę, córkę. Długo nie widział w tym nic niestosownego. Nie brał do siebie próśb zaniepokojonej rodziny, żony i synów, którzy prosili, by nie odwiedzał morderczyni.

Na problem dyskretnie zwrócili mu uwagę adwokaci, którzy pomagali mu w kontaktach z osadzoną. Proponowali nawet, by poddał się specjalnej terapii psychologicznej.

"Uzależniłem się od niej, jak ofiara od swojego oprawcy" – przyznał Listkiewicz po tym, gdy udało mu się zerwać z Anetą kontakt.

Czy okaże się równie silny, gdy zabójczyni jego matki wyjdzie za kilka lat na wolność? 

Iza Kraft

***

Dowiedz się więcej na temat: Michał Listkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje