Pokazali Meghan Markle w telewizji. Wszystko przerwał telefon
Wiosną 2026 roku Meghan Markle i książę Harry odwiedzili Australię. Dopiero później wyszło na jaw, że celem wizyty były między innymi nagrania do odcinka specjalnego australijskiej wersji programu "MasterChef". Żona księcia pełniła w nim rolę gościnnej jurorki.
W odcinku uczestnicy mieli z wybranych składników przygotować, jak zostało to ujęte w programie - "dania godne księżnej". Widać więc wyraźnie, że Meghan nie zrezygnowała z podkreślania swoich powiązań z rodziną królewską.
W niedzielę wyemitowano wspomniany odcinek, a w poniedziałek w interencie zawrzało od opinii. Wszystko przez niespodziewany telefon od Harry'ego.
Książę Harry zadzwonił do Markle w "MasterChef Australia"
W programie Meghan Markle i pozostali jurorzy byli akurat w trakcie degustowania potraw przyrządzonych przez uczestników, kiedy osoba z ekipy produkcyjnej weszła na plan, niosąc telefon.
Okazało się, że dzwoni książę Harry, który "zupełnym przypadkiem" połączył się z żoną na FaceTime, aby można go było pokazać zarówno zebranym, jak i widzom. Meghan przywitała się z ukochanym, po czym pokazała go wszystkim w studiu ze słowami "Mój mąż jest tu z nami", czym wywołała wiwaty i okrzyki radości.
- "Co się dzieje? Czy przerwałem coś ważnego?" - zapytał Harry.
- "Cóż, właściwie jesteśmy w trakcie degustacji wszystkich potraw. Szkoda, że cię tu nie ma" - zwróciła się do niego Markle, chwaląc dania uczestników.
- "Cóż, idź i ciesz się tym. Bardzo przepraszam, że ci przeszkodziłem. Tutaj wszystko w porządku. Do zobaczenia później" - odpowiedział książę tuż przed zakończeniem rozmowy.
Reakcje widzów na odcinek "MasterChefa" z Meghan Markle i gościnnym udziałem Harry'ego są bardzo podzielone. Część uważa, że był to "uroczy moment" i "wszyscy obecni zapamiętają to na zawsze". Inni przekonują, że sytuacja była "żenująco sztuczna" i "w oczywisty sposób wyreżyserowana".
Media o telewizyjnym występie Meghan Markle i Harry'ego
Sytuację komentują też australijskie media. 27 lipca lokalny kanał News24 wyemitował rozmowę z podcasterką Kinsey Schofield. Ona i prowadząca Danica De Giorgio nie miały wątpliwości, jak ocenić telewizyjny występ tej pary.
"Możecie nazwać mnie cyniczną, ale ani na moment nie uwierzę, że książę Harry po prostu przypadkowo zadzwonił do Meghan Markle przez FaceTime, gdy kręcono program" - stwierdziła Schofield, podkreślając, że w budowaniu wizerunku żony księcia nie ma nic przypadkowego.
"To daje producentom uroczą telewizyjną scenkę, a co ważniejsze, przypomina wszystkim, dlaczego Meghan w ogóle tam jest - przede wszystkim ze względu na to, za kogo wyszła za mąż. W przeciwnym razie, co kwalifikuje ją do udziału w tym programie na pozycji jurorki?" - pyta retorycznie.
Prowadząca program od razu się z nią zgodziła, dodając, że Meghan "nie ma żadnych kwalifikacji poza tym, że raz wystąpiła w serialu telewizyjnym, a wszystko, co robiła od tamtej pory, okazało się klapą" - zapewne odnosząc się do krytykowanego programu lifestyle'owego Markle z poradami kulinarnymi.
Zobacz też:
A jednak. Meghan Markle naprawdę zrobiła to przy grobie Diany. "Nie ma wstydu"
Sąsiadom Meghan i Harry'ego rozwiązały się języki. To nie były tylko plotki
Zwrot w życiu Meghan Markle. Najpierw spotkanie z królem, a teraz jeszcze to








