Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Martyna Wojciechowska nigdy nie była tak szczera! Wszystko wyciągnęła z niej… Ania Lewandowska!

Anna Lewandowska (30 l.) odkąd w jej życiu pojawiła się córka Klara (1 r.), bardzo zainteresowała się tematem macierzyństwa. Na swoim blogu przeprowadza wywiady ze słynnymi matkami i ostatnio udało jej się porozmawiać z Martyną Wojciechowską (44 l.) i jej słowa mogą zaskakiwać!

Martyna i Ania mają wiele wspólnych tematów, ale dopiero teraz udało im się spotkać i porozmawiać. Nie ma co ukrywać, że podróżniczka nie jest typową matką i jej podejście do macierzyństwa niektórych może szokować. 

Reklama

Lewandowska postanowiła wypytać gwiazdę o jej relację z 10-letnią córką Marysią, która ma z nieżyjącym już byłym partnerem. Pierwszy raz Martyna zdecydowała się wyznać, jak ciężkim doświadczeniem był dla niej moment porodu i pierwsze chwile po nim.

"Kiedy urodziłam Marysię, żyłam w przeświadczeniu, że zaleje mnie fala szczęścia i poniesie przez te pierwsze tygodnie macierzyństwa, że wszystko będzie mi przychodziło w sposób łatwy i naturalny. Ale tak nie było i czułam się z tego powodu winna. Miałam wrażenie, że ‘nie staję na wysokości zadania’, że w jakimś sensie zawodzę moje dziecko i nie jestem dobrą matką" - wyjawiła podróżniczka.

Na co dzień silna i samodzielna Wojciechowska w wywiadzie Lewandowskiej pokazuje się z zupełnie innej strony. 

"Były chwile, że kompletnie nie wiedziałam co robić, czułam się bezsilna, a to szczególnie trudne dla osoby, która zwykle wszystko potrafi świetnie zorganizować. Czułam, że nagle straciłam kontrolę i wszystko wygląda inaczej, niż sobie wyobrażałam. To był czas, kiedy musiałam się rozstać z pewnym wykreowanym w głowie obrazem macierzyństwa, z własnymi oczekiwaniami. Ale to właśnie wtedy kształtowałam się jako kobieta - matka. A ten proces bywa burzliwy. Macierzyństwo dla każdej kobiety wiąże się niepokojem, burzą hormonalną i na każdym krańcu świata kobiety czują podobnie".

Wojciechowska postanowiła pochwalić się także, że z Marysią pod sercem zdobyła górę Elbrus, szczyt w Rosji o wysokości 5642 m n.p.m.

"O tym, że zostanę mamą dowiedziałam się na dzień przed wyprawą na Elbrus. To miał być mój piąty szczyt w projekcie ‘Korona Ziemi’ (najwyższe szczyty górskie na siedmiu kontynentach). Skonsultowałam się z lekarzem i postanowiłam jechać w góry. A więc wspinałam się na Elbrus, kiedy Marysia miała ‘minus 6 miesięcy’ i to było duże wyzwanie. Z jednej strony czułam się wyjątkowo, bo na tym szczycie, prawie 6000 metrów, stanęłam z ‘Fasolką’ w brzuchu (tak wtedy mówiłam o Marysi). A z drugiej: byłam tym faktem niezwykle przejęta i bardzo na siebie uważałam". 

Przyznaje jednak, że z perspektywy czasu, dziś już by tego nie zrobiła. Sama stwierdziła szczerze, że było to zbyt ryzykowne. W dalszej części wywiadu Wojciechowska opowiadała o cudownej relacji z córką, mimo ciężkich początków. Na swoim profilu w mediach społecznościowych często zamieszcza wspólne zdjęcia z Marysią, na których widać, że łączy je wyjątkowa więź. 

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 




Dowiedz się więcej na temat: Martyna Wojciechowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje