Kolejny milion w "Milionerach". Zdobyła go Elżbieta Marszalec
Teleturniej "Milionerzy" na Polsacie często obfituje w emocje, ale rzadko kiedy są one aż tak wielkie. W końcu nieczęsto uczestnicy sięgają po tytułowy milion - a tak właśnie stało się tym razem. Zdobyła go księgowa z Warszawy, Elżbieta Marszalec.
Elżbieta podczas gry wykorzystała trzy koła, w tym aż dwa na jedno pytanie za 50 tysięcy złotych. W tamtej chwili zawiódł ją prowadzący Hubert Urbański, który na pytanie odpowiedział nieprawidłowo. Uczestniczka jednak udzieliła odpowiedzi, którą podpowiadała jej intuicja - i szła dalej jak burza aż po najwyższą nagrodę.
Pytanie za milion brzmiało "Ile wymiarów ma punkt geometryczny" i Elżbieta odpowiedziała na nie bez trudności. Po wszystkim zachwycony prowadzący ogłosił z dumą:
"Odważna kobieto! Tak się wygrywa milion. Bezprzykładna odwaga, wiedza, intuicja!" - powiedział Urbański.
Elżbieta zgarnęła milion w "Milionerach". Tak mówi o wygranej
Elżbiecie Marszalec na widowni "Milionerów" kibicowały siostra i córka. Jak przyznała uczestniczka, to właśnie rodzinę chce teraz wesprzeć dzięki zdobytemu milionowi. Uczestniczka w wywiadzie dla Polsatu wyjawiła, że chce ułatwić start swoim pociechom, które wkraczają w dorosłość.
"Dlatego po prostu dołożę im się do mieszkań. Chciałabym, żeby jedno i drugie miało swój kąt, który mogłoby nazwać swoim domem. To bardzo ważne, żeby po całym dniu wracać do swojego domu" - przyznała zwyciężczyni.
Elżbieta pamięta także o sobie, jednak jej plany są bardzo praktyczne.
"Wymienię moją cudną Lodzię, czyli moją Skodę, która wiernie mi służy już od 19 lat. Jest wspaniałym autkiem i zostanie w rodzinie. Moja córka już ostrzy sobie na nią zęby" - ogłosiła, dodając, że rozgląda się za autem w "rozsądnej cenie, bo jest rozsądnym człowiekiem".
Wyznała też, że myśli o podróży - ale nie zagranicę, tylko w jakimś pięknym miejscu w naszym kraju.
"Uwielbiam naszą przyrodę. Nie muszę leżeć na leżaku przy basenie w Egipcie, żeby być szczęśliwą. Wolę na łące. Na pewno też zainwestuję w siebie, bo cały czas staram się podnosić kwalifikacje zawodowe" - mówi wprost.
Elżbieta Marszalec już w przeszłości myślała o udziale w "Milionerach"
Jak przyznaje zdobywczyni miliona, już w przeszłości myślała o tym, żeby wziąć udział w "Milionerach". Wysyłała nawet zgłoszenia, ale zawsze coś przeszkadzało. Teraz uważa, że właśnie tak miało być.
"Pomysł na »Milionerów« kiełkował we mnie bardzo długo. Dawno temu [...] wysyłałam nawet zgłoszenia. Nie przeszłam wtedy castingu. Potem ponownie zgłosiłam się, zostałam zaproszona na casting, ale zupełnie nie pasował mi termia, więc musiałam zrezygnować. A teraz tak się wszystko dobrze ułożyło. W życiu na wszystko jest właściwy czas i to był ten czas" - mówi zadowolona Elżbieta.
Sama przyznała, że nie przygotowywała się specjalnie do udziału. A raczej - jej przygotowaniami było całe życie.
"Chyba całe moje życie jest przygotowywaniem się do takiego programu. [...] Jestem ciekawa świata, zawsze się interesowałam wieloma rzeczami. Bardzo dużo czytam, intrygują mnie różne ciekawostki. To spowodowało, że rzeczywiście w mojej głowie jest wiedza na bardzo różne tematy" - wyjaśnia uczestniczka.
Jak wyjaśniła, siedząc na fotelu naprzeciwko Huberta Urbańskiego nie czuła obaw. Nie przejmowała się tym, ile wygra. Chciała po prostu "przeżyć coś fajnego, jakąś przygodę w życiu". Jak widać, takie podejście wyraźnie się opłaciło.
Zobacz też:
Takie sceny w "Milionerach". Znała odpowiedź, ale popełniła błąd
Urbański ujawnił ws. czwartego koła w "Milionerach". O to lepiej go nie pytać
Co za sceny w "Milionerach". Niebywałe, do kogo zwrócił się Hubert Urbański








