Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Marcin Miller dzięki niej ocalił rodzinę! Nie zawsze było kolorowo

Marcin Miller (48 l.) może cieszyć się poukładanym życiem rodzinnym i pracą, którą kocha. Jednak nie zawsze tak było i wokalisto omal nie stracił tego, co dla niego jest najważniejsze.

Dla wielu to człowiek sukcesu. Jednak tylko on wie, ile kosztowało go dotarcie na szczyt. I że mało brakowało, a mógł wszystko stracić... Był czas, kiedy Marcin Miller z zespołu Boys zapomniał o tym, co tak naprawdę liczy się w życiu. Do tego przegapił mnóstwo ważnych momentów.

Reklama

"Woda sodowa uderzyła mi do głowy, a to mocno wstrząsnęło moim życiem prywatnym. Wracałem do domu zmęczony, nie wychowywałem synów. Nie wiem, kiedy zrobili pierwszy krok i wypowiedzieli pierwsze słowa. Chcieli się ze mną bawić, ale ja nie miałem na to czasu. Coś mi umknęło. Dzisiaj wiem, że źle robiłem" - wyznaje muzyk. 

Wie, że nie da się cofnąć czasu, jednak bardzo dba o to, aby uczestniczyć w życiu rodzinnym. Bo muzyka, choć wciąż ważna, już nie jest na pierwszym miejscu. Tym bardziej że już wkrótce jego sytuacja osobista się zmieni. 

"Starszy syn właśnie zaprosił mnie na ślub" - wyznaje piosenkarz. - "Ojcem nie byłem najlepszym, ale teraz mam szansę na to, aby być dobrym dziadkiem".

Przede wszystkim nie chciałby już nigdy nadużyć zaufania swojej żony Anny. To dzięki niej, jej mądrości, wyrozumiałości i spokojowi muzyk może cieszyć się jeszcze rodziną.

"To ona wszystko trzymała w ryzach, o wszystko dbała. Stworzyła dom, który był, jest i będzie moją oazą" - opowiada Marcin w rozmowie z "Rewią". 

Żona piosenkarza od samego początku wiedziała, że on jest tzw. pozytywnym wariatem, ale nigdy nie przepadała za medialnym szumem. Nie interesowało jej to do tego stopnia, że kiedy przenieśli się z rodzinnego Ełku do Warszawy, pani Anna szybko opuściła stolicę.

Tak bardzo ceni sobie spokojne życie z dala od miejskiego szumu.

"Najważniejsze, że ona wie, że ją kocham" - wyznaje ze wzruszeniem piosenkarz. 

I choć jeszcze nie myśli o emeryturze, stara się tak układać swój kalendarz, aby przynajmniej raz w roku móc kilka tygodni spędzić z ukochaną. Mieć czas na wspólne wakacje i odpoczynek w domu.

"Najważniejsza jest rodzina. Bez niej jesteś nikim!" - podkreśla Marcin Miller.

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Miller

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje