Kabareciarz, mistrz słowa, który nie wyobraża sobie życia bez piłki nożnej. Gdy gra nasza reprezentacja, dom rodziny Marcina Dańca w Krakowie zamienia się... w gorącą strefę kibica!
Daniec z dumą opowiada, że miłością do futbolu zaraża całą rodzinę po kolei, a zaczął od żony Dominiki (40 l.). Zresztą... do miłości do futbolu nie musiał jej długo namawiać.
- Już na początku powiedziałem jej, że kocham futbol. A ponieważ pokochała mnie, pokochała też moją pasję. Na ważnych meczach aż krzyczy z emocji. Wstaje, siada, wygraża albo składa ręce w błagalnym geście - mówi tygodnikowi "Świat i Ludzie" uradowany tym faktem satyryk.
Ale w domu jest też córeczka Wiktoria (10 l.), oczko w głowie tatusia i najmłodszy kibic. Dziewczynka wie, co to gol, co znaczy rzut rożny, kiedy sędzia może podyktować rzut karny.
Kiedy Daniec dowiedział się, że Polska i Ukraina będą organizowały Mistrzostwa Europy w piłce nożnej w 2012 roku, zamarzył sobie, że jego córeczka w pięknym biało-czerwonym stroju wprowadzi na murawę przed meczem ówczesnego kapitana polskiej drużyny, Kubę Błaszczykowskiego.
Regulamin mówi jednak, że dziecko, które wychodzi na taką prezentację, musi mieć skończone 6 lat, a Wiktoria była o rok młodsza... - Może kiedyś się uda - latami marzył satyryk.
Siłą Dańca jest nie tylko humor na zawołanie, błyskotliwość i dowcip, ale też żelazna konsekwencja. Artysta sięga po swoje marzenia, nie zniechęca się byle czym. Z marzeniem o występie Wiktorii na piłkarskiej murawie nie było inaczej.
Przed meczem Polski z Rumunią, 17 czerwca na Stadionie PGE Narodowym w Warszawie obok Kuby Błaszczykowskiego dumnie maszerowała po murawie Wiktoria Daniec. Sławny tata, cały spocony z emocji, kibicował z trybun nie tylko piłkarzom, ale i swojej córce.
- Bardzo to wszystko przeżyłem - mówi satyryk.
Jak wiadomo, mecz zakończył się zwycięstwem Polaków 3:1. Można powiedzieć, że Wiktoria spisała się na medal. Jej tata jest przekonany, że przyniosła... nam wiktorię!
Zobacz również:










