Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Małysz przeprosi Kaczyńską?

Nie miał złych intencji, nie chciał nikogo urazić, ale... stało się! Czy córka zmarłej pary prezydenckiej doczeka się słowa "przepraszam" od człowieka, którego kiedyś podziwiała?

W jednym z ostatnich wywiadów Adam Małysz (33 l.) pozwolił sobie na polityczną dygresję i skrytykował szefa PiS za comiesięczny zwyczaj składania kwiatów przed pałacem prezydenckim.

Reklama

"Dlaczego prezes Jarosław Kaczyński nie składa kwiatków w Krakowie, a w Warszawie pod bramą pałacu? Dla mnie to jest śmieszne, bo przecież jego brat i bratowa leżą na Wawelu" - dziwił się Orzeł z Wisły w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".

Stwierdził również, że "największy błąd popełniła Marta Kaczyńska, która nie chciała pochować rodziców gdzieś bliżej siebie".

"Jak teraz ma jechać odwiedzić ich na grobie? Jeśli to zrobi, będzie miała koło siebie tłum" - dodał skoczek, za przykład podając swoją teściową, która niedawno została wdową i na grób męża chodzi codziennie. Co więcej, nie wyobraża sobie, by teść został pochowany gdzieś daleko.

Kiedy Jarosław Kaczyński nie chciał komentować słów skoczka, twierdząc, że jest on autorytetem skoków na nartach, a nie w polityce czy życiu społecznym, Martę wypowiedź zabolała - twierdzi jej dobry znajomy w rozmowie z "Na żywo".

"Wybór miejsca pochówku rodziców nie był dla niej prosty. Zgodziła się na Wawel, bo to miejsce zaszczytne. Wolałaby jednak mieć rodziców gdzieś bliżej, a nie jeździć na ich grób przez całą Polskę" - mówi.

Dla kobiety wychowującej dwie córki nie jest to łatwe przedsięwzięcie. Jeździ tam, kiedy tylko może. Mieszkańcy domu jej rodziców w Sopocie często widzą, jak zapala znicze na balkonie. Wywiad Małysza wywołał poruszenie wśród polityków. Pojawiły się nawet złośliwe komentarze, że mistrz próbuje zapracować na order od obecnego prezydenta.

- To bzdura, Adam nie miesza się do polityki - mówi jego znajomy. Ale przyznaje, że wypowiedź była niefortunna. Jak dowiedziało się "Na żywo", nie spodobała się też żonie Małysza. Iza niedawno straciła ojca, rozumie więc uczucia Marty i jej prawo do własnego przeżywania żałoby.

A skoczek podkreśla, że Marię i Lecha Kaczyńskich bardzo cenił i lubił. W ciągu kilku tygodni poprzedzających smoleńską katastrofę był dwukrotnie zapraszany do pałacu prezydenckiego i wyniósł z tych spotkań jak najlepsze wrażenie.

- Z panem prezydentem można fantastycznie porozmawiać - mówił po pierwszej wizycie. - Siedziałem obok pani prezydentowej. Okazała się niezwykle miłą osobą, skorą do żartów - dodawał po drugiej.

Sama Kaczyńska nie chciała komentować wypowiedzi Adama Małysza, "szczególnie, że zbliża się rocznica smoleńskiej katastrofy" - powiedziała tygodnikowi.

Bolesna rocznica i ostatnie nagonki mediów są dla niej trudne. Od miesiąca nie wpisała nic na swoim blogu... Tym większą przykrość sprawiły jej słowa człowieka, którego kiedyś podziwiała i który był idolem jej córek, ekscytujących się skokami mistrza.

Agnieszka Brzoza

(nr 13)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje