Reklama

Reklama

Reklama

Maja Hyży odwołała ślub na Bali. „Przeliczyliśmy się”

Maja Hyży (32 l.) do niedawna wierzyła, że wychowując czworo małych dzieci da radę zorganizować romantyczny ślub na Bali. Tam właśnie planowała poślubić swojego obecnego ukochanego, ojca jej dwóch córek. Jak wyznała w „Party”, pokonały ją trudności logistyczne.

Medialna kariera Mai Hyży rozpoczęła się w 2014 w programie "X-Factor". Trafiła wtedy do grupy Kuby Wojewódzkiego i rywalizowała ze swoim ówczesnym mężem, Grzegorzem, którego trenował Czesław Mozil. Skończyło się przegraną Mai, która zakończyła program na czwartym miejscu. Grzegorz wprawdzie przegrał w finale z Klaudią Gawor, ale z czasem wyszło na jaw, że to właśnie on skorzystał na programie. Spośród uczestników wszystkich polskich edycji X-Factora tylko czterej uczestnicy zrobili spektakularne kariery i Grzegorz  znalazł się w tym gronie, jednak małżeństwo Hyżych  nie przetrwało medialnego zamieszania. 

Reklama

Grzegorz wkrótce po rozstaniu zakochał się, z wzajemnością, z Agnieszce Popielewicz, natomiast Mai próby ułożenia życia początkowo szły jak po grudzie. Związek z deweloperem Mariuszem Wesołowskim, niestety, nie przetrwał, na szczęście kolejny ukochany, Konrad Kozak, z którym los zetknął Maję na tym samym osiedlu, okazał się mężczyzną jej życia. 

Maja Hyży przekłada ślub

Para szybko dochowała się dwóch córek, które dołączyły do bliźniaków Mai i Grzegorza. Starsza córka, Antonina, liczy sobie dwa latka, a kilka tygodni temu przyszła na świat jej młodsza siostra, Zosia. Trudno zrozumieć, dlaczego Maja uwierzyła, że wychowując czworo dzieci, w tym kilkutygodniowe niemowlę i, okazjonalnie, córkę Konrada z poprzedniego związku, zdoła zorganizować romantyczny ślub na Bali.

Ceremonię zaplanowała na koniec października, jednak półtora miesiąca przed nią uznała, że jednak nie da rady. Jak wyznała w rozmowie z magazynem „Party”:

"Myślałam, że po narodzinach Zosi, naszej drugiej córeczki uda nam się dopiąć wszystkie szczegóły i formalności. Niestety przeliczyliśmy się. Przygniotły nas domowe obowiązki, bo mamy naprawdę dużą rodzinę: nas dwoje, Wiktor i Alexander, Tosia i Zosia, a bywa u nasz jeszcze Blanka, córka Konrada. Więc, zamiast na ślubie musiałam skupić się na ogarnięciu tej gromadki i spraw zawodowych". 

Jak zapewnia Maja, miejsce planowanej ceremonii nie ulega zmianie, jedynie data:

"Po wielu długich rozmowach doszliśmy do wniosku, że trzeba ją przełożyć w czasie. Nie mamy jeszcze konkretnego terminu, ale obstawiamy przyszły rok. Jedno jest pewne: nie rezygnujemy z Bali. Jeśli mam powiedzieć „tak” to tylko tam. A że jest to dość kosztowna impreza, musimy popracować i odłożyć trochę pieniędzy". 

Upór Mai wydaje się całkowicie zrozumiały. Ślub na Bali z pewnością świetnie wypadnie na Instagramie. Przy okazji Maja postanowiła z góry zdementować wszelkie ewentualne plotki o kryzysie w związku. Jak zapewnia, ślub dojdzie do skutku, tylko nie teraz:

"Nie należy się doszukiwać w naszym związku żadnego kryzysu! Jasne, że jak każda para czasem się kłócimy, miewamy lepsze i gorsze dni, ale to nie zmienia naszej decyzji o ślubie. Jesteśmy razem, kochamy się i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić". 

Zobacz też:

Wychudzona Maja Hyży wdzięczy się w teledysku po porodzie. Zabrała dziecko na plan. Matka na medal?

Maja Hyży miesiąc po porodzie pokazuje się w staniku i odsłania brzuch. "Całkiem hot mamuśka ze mnie"

Przez 30 lat pracowała jako "sobowtór" Elżbiety II. Niezwykła historia!

***

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Maja Hyży

Reklama

Reklama

Reklama