Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Magda Gessler i Waldemar Kozerawski opowiedzieli o swojej miłości. Sielanka?

Magda Gessler (62 l.) nie ukrywa, że w związku z Waldemarem Kozerawskim jest bardzo szczęśliwa. Mimo że dzieli ich znaczna odległość – ona mieszka w Polsce, a on w Kanadzie – jakoś sobie z tym radzą i starają się spotykać jak najczęściej. Zapewniają jednak, że wcale nie czują tej ogromnej różnicy kilometrów.

"Ciągle podróżujemy, to Magda do mnie, to ja do niej. Możemy być ze sobą w każdej chwili. Ostatnio miałem trochę problemów ze zdrowiem. Magda powiedziała: ‘Przylatuję’. Przyleciałaby natychmiast, odkładając wszystko, nawet nagrania. Opiekuje się mną" - opowiada "mąż" Gessler.

Reklama

Receptą na odległość są dla nich... spotkania w różnych miastach świata. Umawiali się na randki m.in. w Istambule czy Meksyku. Cieszą się z takiego życia. Zgodnie podkreślają, że dzięki temu nie jest nigdy u nich nudno. Nie ma miejsca na rutynę w związku. 

Oboje przyznają, że oczywiście nie zawsze jest sielankowo. Niejednokrotnie dochodzi do ostrych sporów. Starają się jednak, by nie zdarzały się one zbyt często.

"Między nami też gromy lecą. Nie jesteśmy nudnym małżeństwem. A jednak się dogadujemy. (...) Mamy dla siebie niewiele czasu, dlatego nie tracimy go na idiotyczne kłótnie" - stwierdza. Gessler.

Czują, że są sobie przeznaczeni. Świetnie się dogadują, a Kozerawski mimo upływu lat niezmiennie podziwia swoją żonę i jest w nią zapatrzony jak w obrazek. Ale nie od początku było dla nich wszystko jasne. Poznali się u wspólnych znajomych, gdy mieli po 25 lat. Waldemar od razu zwrócił uwagę na Magdę, ale nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Po prostu restauratorka wyróżniała się na tle innych kobiet.

Gdy pewnego dnia Gessler rozbolała głowa, Kozerawski jako lekarz zaproponował pomoc. Podał jej lek na migrenę i zabrał na nocny spacer. Przez kilka godzin rozmawiali i popijali herbatę. Jednak wówczas serce Magdy było zajęte i nie było szans na związek.

"Za tydzień miałam jechać do Madrytu. Czekał tam na mnie przyszły mąż. Jechałam niemal na ślub, choć tak naprawdę na moją wystawę" - opowiada i dodaje, że zauroczyła się w Waldku. Jednak wówczas wyszła nie za niego, a za kogoś innego.

"Sytuacja była bardzo skomplikowana i niechętnie o niej opowiadamy. Nie chciałam stawiać Waldka wobec wyjątkowo trudnego wyboru, bo on wybrałby mnie i do końca życia miałby o to do mnie żal" - tłumaczy Magda.

Następnie ograniczyli swoje kontakty. Przez 23 lata rozmawiali tylko przez telefon. Codziennie do siebie dzwonili. Później się spotkali i uczucie wybuchło ze zdwojoną siłą.

Wiedzieli, że tym razem nie ma odwrotu. Związali się i była to najlepsza decyzja, jaką mogli podjąć.

Dowiedz się więcej na temat: Magda Gessler

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje