Tadeusz Drozda jest sławny od dekad. Taką ma emeryturę
Tadeusz Drozda zaczął sceniczną karierę w kabarecie Elita, ale szybko upomniała się o niego telewizja. Współpracę z TVP zaczął już w latach 70., a sławę przyniósł mu program Polsatu "Dyżurny Satyryk Kraju", a potem "Śmiechu warte" w TVP1. Potem przyszła pora na kolejne - "Herbatka u Tadka". Był też autorem felietonów i wielu piosenek - w tym "Parostatek" Krzysztofa Krawczyka.
Ostatnio satyryk występował w telewizji od 2014 do 2019, w formacie "Drozda na weekend". Od kilku lat jednak przede wszystkim korzysta z emerytury - ale na pewno nie ze świadczeń, bo te - jak przyznaje sam - są bardzo niskie. W rozmowie z Jastrząb Post sam mówi, że przyczynił się do tego tylko on - bo sam wybrał, jakie chce płacić składki.
"Są artyści, którzy narzekają, a prawda jest taka, że kiedy dużo zarabialiśmy, płaciliśmy najniższe składki na emeryturę. Żaden artysta się do tego nie przyzna" - wyjaśnia.
Emerytury gwiazd budzą silne emocje. Komentarz Drozdy
Od wielu lat dużo mówi się o bardzo niskich emeryturach gwiazd. Na ich wysokość narzeka między innymi Maryla Rodowicz, a Bohdan Łazuka wyjaśniał, że przez to cały czas musi występować. Teraz w tym temacie znowu zrobiło się głośno - powstał nawet projekt, który ma stworzyć zabezpieczenie dla artystów w postaci dopłat do składek tych, którzy zarabiają najmniej.
Drozda nie ukrywa, że artyści, którzy u szczytu kariery zarabiali fortunę, i wciąż kasują niemało za występy, w temacie emerytur powinni mieć żal tylko do siebie, bo nie wykazali się odpowiedzialnością na przyszłość. Bez ogródek nazywa artystów, którzy tak się zachowywali, a teraz narzekają, pozbawionymi rozsądku.
Tadeusz Drozda bardzo gorzko o emeryturach gwiazd
Drozda podał przykład artystki, której za występ trzeba zapłacić 50 tysięcy złotych. Jego zdaniem osoba, która tyle zarabia, powinna zadbać o to, by w przyszłości nie narzekać na emeryturę.
"Zawsze trochę zostaje. Nie jest tak, że wszystko się wyda. Widziałem ostatnio artystkę, która powiedziała, że ma małą emeryturę. W internecie są takie tabele, które mówią, ile artysta żąda za występ. Sprawdziłem, że ta artystka za występ żądała 50 tys. zł i jej płacili. Także miała takie dwa, trzy koncerty miesięcznie za 50 tys. i ona narzekała, że ma za małą emeryturę" - mówi satyryk.
Warto wspomnieć, że takie samo podejście ma nie tylko on - o odpowiedzialności gwiazd za swoje świadczenia mówią także Katarzyna Dowbor czy Michał Wiśniewski, który tłumaczy, że życie w trudny sposób nauczyło go podejścia do wydatków.
Zobacz też:
Cezary Żak i Tadeusz Drozda są braćmi ciotecznymi. Takie mają relacje
Drozda w domu był tylko gościem. Oto prawda o jego małżeństwie z Ewą
Tyle emerytury dostaje Iwona Pavlović. "Dużo rzeczy mi opłaca"
Emilia z "Sanatorium miłości" zdradziła prawdę o swojej emeryturze. Mówi wprost








