Maffashion miała propozycję wystąpienia w "Girls of Warsaw". Teraz krytykuje format
Maffashion podobnie jak Jessica Mercedes, Andziax, Ola Nowak i Klaudia Sadownik jest jedną z najbardziej znanych polskich influencerek. Nie wzięła jednak udziału w popularnym obecnie programie "Girls of Warsaw", pokazującym kulisy życia gwiazd internetu ze stolicy.
W niedawnym wywiadzie opowiedziała jednak o swoich odczuciach związanych z tym reality show i powstałym przez nie aferom medialnym.
Surowo oceniła ostateczny wygląd formatu. Nie spodobało jej się to, co zobaczyła.
"Oczekiwałam czegoś zupełnie innego. Nie zostało pokazane to, na co liczyli obserwatorzy dziewczyn. Szkoda" - powiedziała Pudelkowi.
Co ciekawe, Maffashion przyznała, że sama dostała propozycję wzięcia udziału w programie, ale odmówiła.
"Dostałam zapytanie rok temu. Nie było powiedziane do jakiego programu, jaki tytuł, ale było powiedziane, że to reality show i pokazanie swojego życia. W tym momencie ja się nie zdecydowałam, bo nie mam tej potrzeby" - podsumowała.
Maffashion o burzy wokół Mercedes. Postawiła sprawę jasno
Maffashion dziś jest spełnioną zawodowo gwiazdą internetu, która po powrocie do domu skupia się na wychowywaniu synka Bastiana, będącego owocem jej związku z aktorem Sebastianem Fabijańskim.
Jako mama odniosła się do burzy wokół komentarzy dotyczących ciąży, które zostały skierowane do Jessiki Mercedes. Sama przyznała, że jej to nie oburzyło, bo temat zupełnie jej nie dotyczy.
"Nie. Mnie nie, ponieważ jestem na innym etapie w życiu. Może gdyby to był jakiś drażliwy dla mnie temat, to może by mi się zrobiło smutno. Wydaje mi się, że przez to, że był to delikatny temat dla Jessiki, to dlatego tak został odebrany" - stwierdziła.
Influencerka nie próbuje również doszukiwać się jakiegokolwiek konfliktu między koleżankami z branży, bo doświadczenie nauczyło ją, jak w praktyce wygląda nagrywanie i selekcjonowanie materiałów, które pojawiają się w odcinkach reality show.
"Wiem, że dziewczyny nagrywały przez kilka miesięcy, a każdy odcinek trwał 30 minut. Wyobrażam sobie, że każda rozmowa dziewczyn (trwała - przyp. red.) trzy czy pięć godzin, a widzimy tylko minuty. Wszystko można zmontować. Nie chodzi o to, że intencjonalnie, ale w każdym przypadku była to okrojona rozmowa" - wyjaśniła.

Zobacz także:








